Być dziwką oznacza być miłym za pieniądze. Większość z nas to dziwki, w tym prawdopodobnie ja. Nie jest to powód do dumy, lepiej jednak kurwić się za konkretne pieniądze niż za marne grosze. Czy zastanawialiście się kiedyś jaka jest wasza cena i czy stanowi ona waszą wartość? Czy jest to 1000 zł za gałkowanie lodów w hipermarkecie czy może znoszenie kaprysów szefowej za 6000 brutto?
Mój znajomy z byłej pracy powiedział kiedyś, że jego cena to 20 000 zł/miesięcznie. Za tę sumę jest w stanie sprzedać wszystkich swoich przyjaciół. Szanuję go za to, że miał odwagę powiedzieć to na głos, szczególnie że przyjaciele byli wtedy obok. Bycie dziwką to instynkt przetrwania, każdego dnia celem większości z nas jest wstać, przetrwać i wrócić do łóżka. Gorzej jeśli praca idzie pod kołdrę razem z nami, nawet jeśli nie odnosi się to do fizyczności, a czystej psychologii. Często tak bywa jeśli energię wkładaną w pracę czerpie się z kubełka z nalepką "emocje". Ofert pracy jest dużo, firmy dokładnie punktują swoje oczekiwania wobec pracownika i to co oferują mu w zamian. Ludzie najczęściej wybierają pracę pod względem zarobków. Uważam, że to najlepsze rozwiązanie. Oferty są takie optymistyczne i konkretne, jak cele które są nam wytyczone. Praca która nie wiąże się z seksem nie jest prostytucją, tak mówi prawo i w to wierzymy. Nikt jednak nie mówi nam o obowiązkach jakimi jest podlizywanie się, udawanie zainteresowania, skrzętne ukrywanie tego co się myśli , a wywnętrzanie tego gdy nasz przełożony opuści pomieszczenie. To właśnie znaczy być dziwką, dawanie się poniżać, sztuczne uśmiechy, dowcipy, brakuje jeszcze żąglerki i połykacza ogni. Myśle, że te dwie ostatnie umiejeętności spotkałyby się z niezwykłym uznaniem ze strony większości szefów. Być może powinniście nauczyć się tego i wpisać sobie do CV. W ostatniej firmie, patrząc na niektórych współpracowników dziwiłam się, że zakładają szpilki zamiast butów do jogingu, gdyż to mogłoby zrobić na szefie jeszcze większe wrażenie. Od szkoły podstawowej miałam problemy z nauczycielami. Mało kto mnie lubił, bo obnosiłam się z uczuciami. Wiem, że to będzie się ciągnęło przez całe moje życie i jest to niewątpliwie największa wartość z której mogę być dumna. To jest sedno mojej wartości i właśnie dlatego nie jestem śmieciem. Bycie szczerym wymaga ogromnej odwagi, przezwycięża bowiem strach przed głodem, wątpliwością opłacenia rachunków i zapewnienia możliwości korzystania z usług opieki medycznej. To jest samo sedno mojej wartości i czyni mnie to niezmienną i niezłomną w poglądach. Cieszę się, że mimo wszystko nadal jestem sobą, chociaż ostatnio miałam ku temu wątpliwości. Jeżeli w życiu nic nie osiągnę, bo nie dam się poniżać, to chcę mieć nic. Myślę że nic jest właśnie wszystkim czego potrzebuję.
Nadal dumna, jakże piękna Boska Jenny ;)