Witam,
znów dzisiaj mam ochotę ponażekać, na to, że jestem zmęczony obecnym stanem rzeczy. Co prawda, coś się zmieniło, ale jeszcze nie wiadomo co z tego wyniknie. Dzisiaj moja cierpliwość została poddana naprawdę bardzo ciężkiej próbie. Mianowicie podróż pociągiem, która miała trwać 1godz i 12min, trwała ponad 4 godziny, w porywach do 5. Tak bardzo mnie to irytowało, że od razu wpadłem w drugi stopień zdenerwowania i chciało mi się płakać, że nie zdążę się wyrobić z tym wszystkim co planowałem zrobić. Tym bardziej jest mi smutno, że odebrało mi to szansę na środowy wyjazd do Wrocławia, a zatem 'akt desperacji' będzie musiał zostać przesunięty, co nie za bardzo mi odpowiada.
Plan na nowy semestr jest dla mnie mało czytelny, ale wnioskuję z niego, że w ciągu jednego tygodnia będę miał tylko 8 zajęć po 1,5 godziny + W-F i Lektorat. To znaczy, że będę miał dość czasu, aby pójść do pracy. A zatem do dzieła. Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna już w czwartek. Trzymajcie kciuki.
Pozdrawiam
JeaneArt