|
2012/05/29
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
YOU'RE IDIOT.
Cholernie obawiam się dnia jutrzejszego, jednakowoż jeśli wypali wyjście do kina, to wuefem nie będę musiała się przejmować.
Przynajmniej wszystek kości pozostanie w całości. Choć kto mnie tam wie.
Zawsze miałam pieprzoną tendencję do pakowania się w kłopoty pokroju wszelakiego.
Lecz podobno dzień bez drobnego zadrapania chociażby, to dzień stracony.
Stwierdzam więc, iż wszystek przeżytych dni udanym był. A jakże by inaczej!
W końcu coś udało mi się zrobić dobrze, z czego poczęłam się radować jak na idiotę przystało.
O-ho! Braknie możności dodania jakiegokolwiek wpisu, dnia dzisiejszego oczywiście.
Wolnymi krokami zbliżamy się do punktu kulminacyjnego naszych rozstań i powrotów.
Cause my blood is red.
And my heart is blue.
No matter what you say.
I will always love you.