Mówicie mi, że jestem dzieckiem. Chciałabym. Chciałabym nie mieć rozbudowanej na tyle świadomości świata i samej siebie, by luki w wiedzy wypełniać wyobrażeniami, nie wątpliwościami. Chciałabym, wierzyć w to, co piękne i nie być rozgrzeszaną ze swojej naiwności. Nie zastanawiać się nad sensem własnej egzystencji. Nie wiedzieć co to miłość, nienawiść. Chciałabym.
walk away and taste the pain,
come again some other day
Od czasu, kiedy przed cyfrą, która mój wiek wyznaczać ma, pojawiała się nieubłaganie jedynynka - cały czar nieświadomości prysnął. Nie od razu - stopniowo, co nie jest bez znaczenia. Każda piękna rzecz prędzej czy później jawiła mi się już tylko pospolitą ściemą, bajką o żelaznym wilku - rozczarowaniem.
Narodziła się jednak ciekawość nowego świata, co wyznacznikiem jest tego wieku. Pisząc to teraz, stwierdzić śmiało mogę, że zasoby tej ciekawości mojej, która dana mi była - kończą się, co o niczym dobrym świadczyć nie może. Mam tu na myśli, że z każdym kolejnym rokiem przestaję wierzyć ludziom, przestaję wierzyć w ludzi.
Jest tak, myślę, dlatego, że żygam już tym, co w około, widząc te same złe rzeczy wielokrotnie, te same procedery popełniane raz po raz (często z brakiem jakichkolwiek konsekwencji i często przez ludzi wysoko stojących w piramidzie społecznej). Jednostka przestaje je dostrzegać z różnych powodów - bo tak wygodnie, bo zdaje sobie sprawę z własnej bezsilności. Gorzej - dostosowuje się i rutynowo robi to, co reszta - dla higieny. Z każdej strony poddawani jesteśmy też manipulacji - wszędzie. Z kłamstwem jest natomiast tak, że powtarzane setki razy staje się prawdą. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze cudowny system świata tego - równi i równiejsi. Religia pieniądza. "Gdziekolwiek ruszę się, widzie samo zło", gdzie nie postawię nogi - zakłamanie, a "mordercy pokazują mi Chrystusa twarz".
PS: Byłam dzisiaj w kościele. Dodam, że nie jest to efekt jakiegoś nawrócenia na klerykalizm czy coś w tym stylu - nie zrobiłam tego dla siebie, bo kościoła tego czy owego nie potrzebuję, ale są osoby, które kocham, a one potrzebują mnie, zaś nie ucierpiałam przy tym przeca. Początkowo sam ten fakt napawał mnie niezwykłą irytacją, spodobało mi się jednak, co powiedział kapłan, powiem to po swojemu:
Popatrz, ile masz ust. A teraz spójrz ile uszu.
21/03/2011 16:27:18
03/01/2011 20:21:10
21/12/2010 21:44:57
14/11/2010 21:47:22
05/10/2010 22:45:52
03/10/2010 17:52:00
28/09/2010 22:29:28
23/09/2010 22:06:10
Wszystkie wpisymisswuu
april91
niebjeska
sellerthoughts
sensibili
estrellaaa
dancedie
samajaaa
Wszyscy znajomi