Dopiero teraz dostałam zdjęcia ze studniówki tak więc będę nimi trochę męczyła. Powyżej ok 24:00, belgisjki, zaraz rozśpiewany polonez.
Jak ten czas leci, przed chwilą dopiero pierwszy raz wchodziłam do tej szkoły, teraz już robię ostatnie poprawki w załączniku do prezentacji maturalnej, której w sumie nie zaczęłam jeszcze pisać, a matura już za miesiąc. Nie ma to jak zmieniać literaturę w ostatniej chwili (czyt. wczoraj wymieniłam sobie dwie książki ^^")
I zamiast siedzieć teraz nad książkami i się uczyć oglądam na YT filmiki z Derrenem Brown, które rozwalają mój mózg totalnie. Ja też tak chcę!
Festiwal, zakończenie roku, Papryki 18stka, matura. I ta nieszczęsna na samym końcu. A ja się pytam, dlaczego doba nie może trwać 30 godzin?