"go to work, send your kids to school, follow fashion, act normal, walk on pavement, watch TV, save for your age, obey the law, repeat after me: i am free"
No własnie. Spierdolił mi się post kurwa mać :<
W każdym razie wczoraj wieczorem miałem rozkmine na temat tego czy człowiek jest wolny a jeśli nie to czy może być i właściwie czym w ogole jest wolność człowieka.
Otóż na sam początek musimy w zasadzie zacząć od końca. Bo czym jest "wolność"? ...
[obraca się i ogląda cover Seven Nation Army na eurosport 2]... kurwa mać, świat umiera...
W każdym razie, wyobraźmy sobie pewnego człowieka (?) zamkniętego w zakładzie karnym za coś tam. Mówimy o nim, że nie jest wolny, czyli pozbawiony wolności. Ale tak naprawdę ów człekokrztałtny jest w pewnym stopniu wolny, bo na przykład może chodzić na siłownie, spacerować, jeść albo nie jeśc obiadu, dupczyć Mietka Pedofila albo Zbyszka Gwłaciciela, tak naprawdę może wiele rzeczy.
No a popatrzmy na zdjęcie zamieszczone nieco powyżej. W sumie to my też nie jesteśmy wolni, nie posiadamy wolności. Musimy zachowywać się odpowiednio do reszty społeczeństwa, przestrzegać od góry danego prawa obyczajowego na które nie mamy i nie będziemy najprzypuszczalniej mieli wcale. Wiem to czym karmią nas przetworzone informacje w TV i szkole które na pewno nie są obiektywne bo nie ma takiego czegoś jak obiektywizm. Tak naprawdę to system stworzył każdego z nas i nie pozwoli nam go pokonać, jedynie dać się pożreć społeczeństwu i systemowi i podłączyć się do tego ula który tworzymy.
To takie troche.. przytłaczające wiedzieć że tak naprawde mimo tego że według rodziców jest się wyjątkowym i wg znajomych jest się zajebistym to tak naprawdę jest się tylko kolejnym indywidualistą w tłumie indywidualstów którzy tak naprawde sami siebie kopiują.
Popatrz na siebie w lustrze i rozjerzyj się, ile takich osób widziałaś/eś?
No ale do tematu, wolność. Moim zdaniem "wolność" jako taką można określić jako całkowite wyzbycie się ograniczeń. Łał... Całkowicie... Moim zdaniem stanie się całkowicie wolnym jest niemożliwe bo równie dobrze można się wyzbyć oddychania, bo ogranicza nas do przebywania w atmosferze tlenowej, wyzbycie się ciała w ogóle bo przykuwa nas do ziemii i nie pozwala nam się wzbić w powietrze, wyzbycie sie umysłu bo często doprowadza nas do paranoi, chorób psychicznych etc.
Czyli może po prostu najzwyczajniej w świecie żeby być wolnym należy pozbawić się życia?
I nie mam na myśli tego śmiesznego chrześcijańskiego pojęcia "tam na górze" i uśmiechających się do nas zmarłych, ale o tym już mówił George Carlin, co ponad to co on powiedział to uważam że tacy zmarli by byli troche nooo... "creepy". Nie wiem czy bym chcial żeby mój zmarły dziadek siedział na chmurze i się na mnie gapił z uśmiechem nekrofila w kostnicy.
Zatem żeby być wolnym trzeba nie istnieć. Taka troche nooo.. głupota. Po co być w takim razie wolnym skoro to łączy się z nieistnieniem? Zatem wole już mieć kilka tych ograniczeń ciała i umysłu i ponapierdalać sobie chociażby na gitarze czy popisać takie pierdoły na photoblogu. Ale z drugiej strony po co nie być wolnym i dać się zerzreć systemowi? Otóż sądzę że trzeba zachować równowage pomiędzy tym nihilistycznym poczuciem wolności i bezwolną (jest takie słowo? jak nie to przyjmijmy ze to neologizm) egzystencją pośród społeczeństwa. Dziwacznie. Aczkolwiek takie mam wrażenie na ten temat.
A teraz coś z zupełnie innej beczki!
Potrzebuje fotek. Także jeśli jest ktoś chętny na fociaaszki to piszcie. Termin do ustalenia moje gg jest po prawej stronie tam gdzie linki. xP
Plany na wieczór?
07/11/2011 12:57:46
26/09/2011 0:07:44
19/07/2011 14:05:23
28/06/2011 2:08:40
03/06/2011 19:32:23
13/05/2011 1:25:15
23/04/2011 15:16:39
01/04/2011 13:44:24
Wszystkie wpisylobuzerka
emilyhoward
violence77
towne
ajatakarozczochrana
aldosia
zakonnicawglanach
kotdude
Wszyscy znajomi