komentarze do znajomych fajne

Wypromuj się tutaj

calm down, I'm from teh internet 

2010/03/23   

Madzia & Ford Mustang GT

« następne   poprzednie »
Madzia & Ford Mustang GT

Poznań - miasto doznań, maderfaker! Ogólnie, kolejny łikend spędzony w Wielkopolskim z Madzieńką... Tym razem jednak trochę bardziej w celu oświatowym, jako że pojechałem tam z Dejwidem na dni otwarte wydziału neofilologii UAMu, na który to zajebiście fajnie byłoby się dostać. Mimo, iż budynek to właściwie książkowy przykład na "czar PRL'u", gdyż jest on odrapanym, rdzewiejącym koszmarem protetyka. Luckily, całe fundusze poszły na jego wnętrzne, które będąc bardzo klimatycznym jest zarazem schludne i nowoczesne. I nawet sale wykładowe i krzesła są fajne. Cóż, czas spędzony siedząc na nich przez kilka godzin dziennie pewnie dość szybko zweryfikuje tą opinię. Anyway, jestem dobrej myśli.


Tyle od strony technicznej. Resztę czasu spędziłem w 100% z Moją Madzieńką prześliczną, od zaskakująco epickiego kebaba, po zadziwiająco dobre babskie ciemne piwo Fortuna w sobotę wieczorem. I choć noc nie należała do najspokojnieszych przez kretynów słuchających jakichś Manieczek w wolnym czasie (który to mają ciągle z racji faktu wegetowania jak pierdolone buraki przez zimę zakopane na metr w czarnoziemie), tak problem został koniec końców rozwiązany. Well, seems like PERMA_KURWA_NENTNIE. Miesiąc kwiecień można śmiało zatytułować miesiącem "GTFO and take your fail with you".


Zdecydowanie, niedziela was the shit...!!!1one Zajebisty poranek i równie zajebiste wspólne śniadanie, a potem bardzo udany Poznań Motor Show 2010, na który to Madzia skołowała pachnące, lśniące wejścióweczki ^^^^^


Dawno nie obudziło się we mnie do tego stopnia dziecko. Mam 18 lat, uwielbiam komiksy, klocki lego, gry komputerowe i kreskówki. Ale jak widzę wielki, błyszczący się jak psu jajca na wielkanoc, pachnący fabryką, terpentyną i dieslem wóz strażacki, to jestem w innym świecie. Chcę do niego wchodzić, kręcić i tak zablokowaną kierownicą, wciskać guziki i wyobrażać sobie, że manewruję 16-tonowym potworem z 3 osiami skrętnymi, dżwigiem o udzwigu 40ton i ryczącym, 6 litrowym turbodoładowanym Dieslem pod klapą. O ile jestem w stanie jeszcze zrozumieć krycie się z tym, jeśli tego wymaga sytuacja, tak już tłamszenie tego w sobie, wmawianie sobie, że duże, ciężkie, piękne i potężne maszyny wcale nie jarają to CZYSTE PEDALSTWO. Sorry guys.


Na szczęście, na pojazdach straży pożarnej się nie skończyło, zaraz potem odwiedziliśmy pawilon z ciężarkówkami, w tym z przegigantycznym Kenworthem, który za hektarem chromowanych zderzaków, świateł, okuć, ramek, felg i nawet siodła (!) krył piękną, arcy-wygodną kabinę z ANEKSEM MIESZKALNYM, w którego skład wchodzi łóżko, mikrofalówka, lodówka, TV, DVD i kibel. Masterpiece.


Następnie w kolejności były jednoślady i quady. Nigdy mnie jakoś nie podniecały. Mam do nich szacunek, ale na tym się kończy. Harley - Davidson ze swoim charakterystycznym bulgoczącym, potężnym silnikiem jest epicki, ale to nie dla mnie.


Dobra, czas na moment kulminacyjny.


Ostatni pawilon, samochody sportowe, limuzyny i premiery. Blablablablabla Mercedesy SRA EM GJE, Beemki, Porsche Carrera i Panamera, jakieś atrapiaste Monster Trucki (wszyscy robili sobie zdjęcia, ale mało kto zauważył, że to zwykły Dodge Ram, bez wyprowadzonego układu kierowniczego, silnika i w dodatku stojący na zwykłej, podniesionej ramie z kołami połączonymi gołymi dyferencjałami). Było jeszcze Lamborghini Diablo, śliczne i żółte. Nawkurwiałem się tylko przy nim. Nie dość, że musiałem słuchać znawców-kretynów mówiących o nim per LAMBORDŻINI ( GHINI, KURWA, GHINI ) , to jeszcze ni chuja nie dało się mu zrobić zdjęć bez dzieci "TAAAAAAAATOOOOOOOOOO JJJJJJAAAAAA CIĘĘĘĘĘĘ ZOOOOOOOOOOOOBAAAAAAAAAAAA" (im wybaczam) ani szerszych niż wyższych bab wpierdalających się w kadr (tym nie wybaczam, zasługują na śmierć przez głodówkę).


Over 9000 rodzinnych sedanów, vanów, sranów i Dacii Logan później.... Był ON.


Ford Mustang GT. (zdjęcie)


I to nie byle jaki, nie przeciętny. Nie dość, że wersja GT, to zaprojektowana przez nikogo innego jak przez CHIPA FOOSE'A. Zainteresowanym motoryzacją nie muszę go chyba nikomu przedstawiać, ale... Chip Foose jest najlepiej znanym na świecie projektantem i visual-designerem American Muscle Car'ów, Hot-Rodów i Low-Riderów. Może znacie go z Discovery.


Nigdy nie szanowałem ludzi "wielbiących" muscle cary jedynie za to. bo "BRAJAN Z SZYBKICH I WŚCIEKŁYCH: TWOJA STARA DRIFT MIAŁ MASKYL KARA MUSTANGA I CHEVROLETA I PLAJMAŁFA HEMI KJUDE A POTEM JAKIEGOS CAMERO". 70% ludzi oglądających go, paprających jego chromowane, błyszczące, potężne oblicze palcami tak właśnie działa.


Ja jednak czuję to coś. Jakąś więź. Żadne inne samochody tak mnie nie urzekają. Miałem ciarki i erekcję, gdy słuchałem jego potężnego, turbodoładowanego 5-litrowego silnika V8, ukrytego za ogromnym grillem, który pożarłby nawet największe owady sunąc po szosie. Stałem za nim. Wdychałem jego cudowne spaliny, które wyrzucał z siebie. Czułem eteryczny zapach trawionej wysokooktanowej benzyny. To był dobry test. Tylko ludzie, którzy wiedzieli z czym mają do czynienia nie odeszli w trosce o ciuchy lub nie symulowali jak ostatnie zjeby odruchu odkasływania, który to spowodowany spalinami NISZCZYŁ IM PŁUCA. W Mustangu siedział jakiśtam facet. Siedział i rytmicznie katował jego gaz tak, aby obroty nigdy nie spadły do minimalnych. Wyobrębniałem z wrzawy jaka panowała na targach oszałamiający dźwięk jego silnika, delektowałem się charakterystycznym bulgotem i stukaniem odpowiednim dla takich jednostek napędowych. Jego spaliny, wyrzucane pod ciśnieniem i ich charakterystyczny wybuch a.k.a. "Lol on pierdzi" - autor nieznany, oby martwy - bardzo mocna rzecz. Mustang stał na swoich pięknych, 20-calowych kołach z felgami Koeniga, każde z nich pokryte lustrzaną warstwą chromu. Z prawej strony z gracją prezentował felgę, z lewej zaś straszył czarną jak smoła, szeroką oponą z wzorzystym bieżnikiem. Pachniał na zmianę ciepłym lakierem oraz uderzającą do głowy, uzależniającą wonią rozgrzanego silnika, która to roznosiła się jak aura z każdym dodaniem gazu.


A o to wszystko opierała się Moja Kobieta.


To nie jest mój wymarzony samochód. Wolę Shelbyego GT500, jego następce, Plymoutha HEMI 'Cude, albo Chevy'ego Challengera z '69. Czemu więc o nim piszę? Żeby podkreślić i jednocześnie dać dowód, że kocham te samochody nie za to, że w Polsce są praktycznie nieznane i chcę być oryginalny. Nie za durne, profanujące je filmy i gry, w których to oklejano i obudowywano je szeroko pojętym gejostwem. Nie za to, że w NFS: Cośtam były najszybsze, ale najtrudniej się je prowadziło. Nie za to, że Bumblebee, jeden z głównych bohaterów filmu-reklamy Transformers zamieniał się w nowego Camaro.

 

Nie ma takiej opcji... nie skończę w Daewoo. Nie skończę w Golfie.


Zapraszam! :D

Wypromuj się tutaj

5 komentarzy
stompbox  - 24/03/2010 7:40:01
nr 4/00 indeks 369004
stompbox  - 23/03/2010 23:36:14
do tej pory mam swój ulubiony numer xD o kuwra mustang <3
jacoislike  - 23/03/2010 21:20:34
oooooooooooooooooooooooooooooo za notkę też
jacoislike  - 23/03/2010 21:15:27
pjona za koment,dobryy:)
mamooratuujxd  - 23/03/2010 15:55:22
shelby gt500 - wyje.bany w kosmos samochodzik. ;D
znam wiele ludzi którzy o nim marzą ;D

Najnowsze wpisy

cytaty

 

Madzia & Ten Niedobry Sierściuch

 

Rise of The Nazi Postman

 

SRANIE II

 

SRANIE.

 

ZiiiiiiiiiiieeEEeeeeewWwwwwwwwww

 

Minecraft!

 

Herp Derp...!

 

Wszystkie wpisy