Ostatnie kilka dni to jakieś szaleństwo. Brak snu wywołuje u mnie gwałtowne huśtawki nastrojów. Eh.
Koncert Radiohead był świetny, ale chyba nie jestem aż takim fanem, żeby doznać na nim orgazmu. Niemniej jednak swoje ulubione kawałki wykrzyczałem/wyskakałem, a na innych upajałem się sierpniową nocą i najlepszą oprawą wizualną koncertu jaką dane mi było zobaczyć.
I myślami o tym, co zdarzyło się kilkanaście godzin wcześniej.
na trzy, cztery
zatrzymujemy czas ;3
20/11/2009 15:48:50
07/11/2009 1:13:33
06/11/2009 10:21:59
26/10/2009 22:38:12
13/10/2009 19:09:28
06/10/2009 19:52:16
27/09/2009 0:37:13
24/09/2009 0:27:36
Wszystkie wpisy