"Kiedyś wszustko było inaczej, a świat był bardziej kolorowy' pomyślała , poczym w całosci zanurzyła sie w waniie zamkneła oczy. W odgłosach dochodzących spood wody usłyszała kłotnie sąsiadow, radosc dziecka, ktore kapało sie z ulubionymi zabawkami, szum uspokajał, jednak powietrza nie stareczyło na długo i trzeba było sie wynurzyc. Dokonczyła kąpiel, owinieła się recznikiem wyszła z łazienki i udała sie do sypialni celem ubrania sie w koszule. Przechodzac przez pusty dom, zdała sobie sprawe jak bardzo jest samotna i jak jej brakuje odrobiny ciepła, jednak sama tak zdecydowała, wolała byc sama by nikogo nie obarczac swoimi problemammi. Zakładajac koszulę nocna spojrzała w lustrze na swoje ciało, ostatnimi czasy sporo schudło, zapadniety brzuch, wystajace zebra.. "to ja? kim jestes kobieto w lustrze" Spojrzała jeszcze raz poczym z calej siły uderzyla pięscia w tafle lustra, pękło, a kawałki szkła poleciały na podloge, razem z czerwona plama cieczy. Krew. Złapała recznik, ktory lezał na łozku owineła nim reke podeszła do okna, miasto spi, ulice miasta juz dawno pokryte były czarnym płaszczem a miesszkancy spali w objeciach morfeusza, tylko ona sama jedyna patrzyła w okno szukajac jakis oznak zycia... A moze to ona była po tantej stronie świata, gdzie nie dociera radosc? Zamkneła oczy... Koniec, moja droga panna czas spac jutro czeka nas ciezki dzien. Krew z reki przestała leciec wiec poloyła recznik na krzesle, zgasiła swiatło polozyła sie przykryła kołdra. jeszcze ostatni rzut oka na zegarek 4:12 " no fajnie zostało mi 1.5 godziny snu, dobra dam rade". Zamykajac oczy poczuła jakby nie była sama w pokoju " głupie mysli-Śpimy"-pomyślała, zasneła. Jednak jej przeczucie nie myliło się nie była sama, ktos ja obserwował i czychał na jej duszę
Rano obudził ja dźwiek budzika. Tajemniczego obserwatora nie było juz w sypialni. Czas na kawę i poranna toaletę, codzienna rutyna jak zwykle, praca dom i tak w kolko. Rutyna na dłuzszą mete nie słuzy człowiekowi, oj nie. Zwlekła się z łozka i ruszyła w stronie łazienki, szybki prysznic, ciepła woda dobrze robi. Wychodzac spojrzała na swoje odbicie w lustrze, no Pani kate czas stawic czoło kolejnemu dniu. Śniadanie czyli kawa i jogurt i mozna ruszyc w droge, Zabrała torebke wzieła klucze, juz miała otworzyc drzwi, gdzy nagle spostrzegła,ze drzwi były otwarte