Photoblog.pl

Załóż konto

Co się jeszcze może zdarzyć 

2012/05/07   

71.

« następne   poprzednie »
71.

 

Półtora miesiąca później

 

*OCZAMI ZAYN'A*

 

Objechaliśmy prawie całe Stany Zjednoczone, teraz dostaliśmy 5 dni wolnego,a potem lecimy do nowego Jorku-ostatni przystanek. Razem z Liam'em postanowiliśmy wykorzystać wolne dni i polecieliśmy do Londynu. Reszta została w Karolinie Południowej, tam gdzi był przedostatni przystanek.

Wylądowaliśmy po północy i pojechaliśmy do naszego domu. Tam nocowaliśmy. Poslziśmy spać, by jutro być wypoczętym.

Rano napisałem do Stelli by dowiedzieć się, o której kończy. 14:30. Postanowiłem, że zrobię jej niespodziankę i będę czekał na nią pod szkołą. W końcu to dla niej tu przyleciałem.

Poszedłem do sklepu żeby kupić coś do jedzenia na te kilka dni. Zjedliśmy z przyjacielem śniadanie i on zaraz pobiegł do Danielle.

Ja wsiadłem w samochód i pojechałem na miasto. Było po 12:00. Zarezerwowałem stolik w restauracji, obiecałem jej kiedyś kolację, ale gips zdjęli jej dopiero dzień przed ostatnim koncertem tutaj. Ja dotrzymuje obietnic. Kupiłem czerwoną różę i pojechałem pod szkołę dziewczyny.Założyłem kaptur i czekałem na nią przy samochodzie. Wyszła z budynku po kilkunastu minutach w towarzystwie jakiejś brunetki. Zadzwoniłem do niej. widziałem jak szuka telefonu.

-Cześć-powiedziała. Widziałem jak się uśmiecha.

-Co teraz będziesz robiła?

-Idę z koleżanką na kawę...

-Mogę wam poprzeszkadzać?

-Pewnie, mogę z tobą rozmawiać, nie obrazi się...

-Poczekaj chwilkę...-podszedłem do niej od tyłu-A możesz iść ze mną na kolację?-wyszeptałem do ucha i zza ramienia wystawiłem przed nią różę.

Odwróciła się na pięcie i spojrzała ze łzami w oczach na mnie.

-Zayn?-spytała z niedowierzaniem.

-NAwet mnie nie przytulisz?-spytałem smutno. Ona rzuciła mi się w ramiona-Od razu lepiej-pocałowałem ją w głowę.

-Co ty tutaj robisz?

-Porywam cię na obiecaną kolację...

-Wiedzę, że nasza kawa odpada-powiedziała dziewczyna stojąca obok-Do jutra!-odeszła.

-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę...

-Dlatego płaczesz?-wytarłem łzy z jej policzków.

-To łzy szczęścia.-uśmeichnęła się. Brakowało mi tego uśmiechu.-Jedziemy do mnie? Muszę zostawić rzeczy i się przebrać.

-Już jedziemy...-pocałowałem ją i poszliśmy do samochodu. Zaraz byliśmy pod jej domem.

-Zapomniałam...-klepnęła się w głowę-W domu jest Ash z koleżanką, która ma jeszcze większego świra na naszym punkcie.

-Nie szkodzi... Ash się przyzwyczaiła to ją uspokoi.-zaśmiałem się.

-Hej wszystkim-krzyknęła Stella wchodząc do domu.

-Dzień dobry-przywitałem się z babcią i dziadkiem.

-Oo, Zayn! Dzień dobry-ucieszyła się pani-Cóż za miłą niepsodzianka.

-Miło państwa widzieć. My tylko z Stellą na chwilkę. Musi się przebrać i jedziemy. Odstawię ją przed północą.

-Bawcie się dobrze...

Stella złapała mnie za rękę i wyszliśmy z jadalni. Na korytarzu przywitała nas ruda.

-Hej?-zdiwiła się.

-Hej.-uśmiechnąłem się do niej. Jej siostra pociągnęła mnie za rękę i poszliśmy do góry. Weszliśmy do jej pokoju i położyliśmy się na łóżku całując. Usłyszeliśmy na dole krzyk szczęścia i niedowierzania. Wybuchnęliśmy śmiechem.

-Idę się szykować-powiedziała i cmoknęła mnie.

-Pozwól, ze ci coś wybiorę.-podniosłem ją i podszedłem do szafy. Szukałem jakiejś sukienki, ale żadnej nie było- Wrócę za godzinkę.-uśmiechnąłem się i opuściłem pomieszczenie. Pojechałem do centrum handlowego w poszukiwaniu jakiejś ładnej sukienki. Szybko znalazłem taką, która przypadła mi do gustu. Zapłaciłem za nią i wróciłem. W drzwiach spotkałem koleżankę Ashley, która właśnie wychodziła.

-O. Mój. Boze.-zrobiła się czerwona i zaczęła podskakiwać.-To jest Zayn. Zayn!-krzyknęła do przyjaciółki.

-Cześć-uśmiechnąłem się do niej.

-On powiedział do mnie cześć!-krzyknęła do Ash.

-Słyszałam. Uspokój się...

-Nie zapominaj, że ty też się tak na początku zachowywałaś-upomniała ją Stella, która opierała się o ścianę. Młoda zrobiła się czerwona.-Podpisz jej co tam chce i chodź do mnie-uśmiechnęła się.

-Już...-wziąłem od...-Jak masz na imię?

-Vicki-wyjąkała.

Podpisałem się jej na kartce i podałem. Poszedłem ze Stellą na górę.

-Gdzie byłeś?>-spytała po zamknięciu drzwi.

-Ubierz to-podałem jej torbę-No już...-popędziłem ją do łazienki. Otworzyłem okno i zapaliłem.

-Oszalałeś?!-usłyszałem zza drzwi.-Ja nie noszę sukienek.

-Od dzisiaj nosisz-zaśmiałem się-Dla mnie...

Już się nie odezwała. Położyłem się na łóżku i czekałem. W końcu się doczekałem. Ta fioletowa sukienka bez ramiączek była na nią idealna. Jej włosy były spięte w koka, oczy wymalowane czarnym tuszem i cieniem, a na nogach miała czarne conversy. Usmiechnąłem się.

-Nie namówisz mnie na szpilki-założyła ręce i spojrzała na mnie groźnie.

-Nie zamierzam. Tak wyglądasz uroczo.-pocałowałem ją w czoło.-Lubię to, że nie jesteś wysoka.

-JA teraz też-stanęła na palcach i mnie pocałowała-Idziemy?

-Oczywiście.

 

*OCZAMI LIAM'A*

 

Poszliśmy z Danielle do kina. Siedzieliśmy na samej górze i trzymaliśmy się za ręce.

-Wiesz jak się za tobą stęskniłem? Tak bardzo, bardzo, bardzo.-pocałowałem ją w policzek.

-Ja też się baaardzo stęskniłam...-oparła mi głowę na ramieniu.

-Co robimy potem?

-Spacer?

-Chętnie...-Po pół godzinie wyszliśmy z kina i spacerowaliśmy uliczkami Londynu.-Mam dla ciebie propozycje-powiedziałem.

-Słuchjam uważnie...

-Chcesz lecieć ze mną na te ostatnie dni trasy?

-Nie wiem... Nie będę wam przeszkadzać?

-Nie. A jak będziemy musieli gdzieś iść to posiedzisz z Claudią. Więc...?

-Więc... Nie musisz mnie dalej przekonywać. Polecę.

Uścisakłem ją i zakręciłem kilka razy nad ziemią.

-Cieszę się. Idziemy coś zjeść?

-Chcesz mnie styć?

-A chcesz?-zaśmiaęłm się.

-Na razie nie...-też się zaśmiała.

Poszliśmy do restauracji, w której spotkaliśmy Zayn'a ze Stellą. Przywitaliśmy się z nimi i zajęliśmy miejsca obok nich. Rozmawialiśmy długo. Około 23:00 Zayn zawiózł blondynkę do domu,a ja odprowadziłem Danielle.

 

------------------------------------------------

Okej. Jutro, albo pojurez coś dodam ;)

Zacznie się dziać ;D

Ogólnie to lubię kłócić się z moim bratem i zawsze ieć rację i wygrywać czekoladki ;D mimo iż krew się polała i straciłam chipsy ;D

Normalnie dzisiejszy dzień w szkole był super. Szczególnie wfy których prawie nie było,  bop grałyśmy w pingponga i drugą godzinę przesiedziałyśmy w szatni oglądając zdjęcia chłopców i czytając opowiadanie do rozdziału 80 któregoś ;D tak dużo już napisałam ;D

I kocham informatykę i te kłótnie z Angeliką. Przepraszam że cie ugryzłam, ale to mój podręcznik i i tak porwałam tą kartkę więc wiesz... ;* Rogalik Marty był byszny, a jeszcze lepszy jak jest zakaz jedzenia w pracowni informatycznej ;D Wybuchy nieopanowanego śmiechu. Kocham to!

Idę jeść obiad... Wróciłam o 15:40 ze szkoły i od razu zasiadłam do pisania, więc teraz pora zjeść ;D

Pozdrawiam i życzę miłej końcówki dnia.

 

2 komentarze
maalik - 07/05/2012 20:50:40
dlaczego mnie nie informujesz ?!
muszę nadrobić poprzednie rozdziały .
a ten świetny . Kolacja mmm ; D
I nici z kawy ; D Ale zrozumiałą ; D
dobra czytam poprzednie .a u mnie nowy rozdział jeśli czytasz moje wypociny . ;D
maalik.pinger.pl
imlouder - 07/05/2012 21:49:25
zapomniałam ;/ przepraszam
;D
Czytam twoje opowiadanie i czekam na ciąg dalszy ;D

Najnowsze wpisy

121.

20/10/2012 11:39:45

120.

17/08/2012 15:58:43

To nie rozdział :)

17/08/2012 12:34:11

119.

16/08/2012 12:22:23

118.

16/08/2012 12:19:26

117.

14/08/2012 12:28:59

116.

13/08/2012 17:52:54

115.

10/08/2012 19:10:46

Wszystkie wpisy