Stanęłam zamyślona. Serce mówiło: 'Idiotko, tęsknisz'.
Odpowiedziałam: 'Wiem, stary, wiem. Cholernie nieprzyjemne uczucie'.
Do twarzy mi było w smutku. Zaprzyjaźnłam się z nim.
Z tęsknotą także.
Wiedziałam teraz, że tęsknota to nie tylko przebieranie ziarenek maku.
Bo 'tęsknić' i 'czekać' to prawie to samo.
Pod warunkiem, że czkając się tęskni, a tęskniąc czeka.
Z tęsknoty można przestać jeść.
Można też umyć podłogę w całym domu szczoreczką do zębów.
Można wytapetować pokój.
Umrzeć można.
Wieczorami, w blasku świec, przy muzyce, w absolutnej ciszy
przychodziło do mnie zrozumienie.
Zatem było nas siedmioro...
Ciało, Serce, Rozum, Tęsknota, Czekanie, Smutek, Zrozumienie. I ja.
Chociaż miałam do powiedzenia najmniej.
I jeszcze Dusza.
Ale ona się nie liczy, bo leży potłuczona cicho w kącie.
~pozdrawiam, Blanka.