wiecie, nawet drobnostka moze dac wiele do myslenia.
hmm
a ferie? miały zwalić mnie przez swoją zajebistość z nóg
a tymczasem jedno glupie wydarzenie tak destrukcyjnie wplynelo na calosc,
ze tylko poczatek ferii i kilka ostatnich dni są warte zapamiętania.
no, więc własnie na tych milszych wydarzeniach bede sie skupiac,
i mam nadzieje ze jutrzejszego wieczora obejdzie sie bez zadnych scenek rodem z trudnych spraw
i w koncu wybawie sie tak jak chciałam :)
mam wrazenie, ze wlasnie tracę coś ważnego.