Na początku było Słowo.
Na ten temat napisano już wiele prac teologicznych, filozoficznych i filologicznych.
Mam znajomego, który zebrał o tym Słowie tyle notatek, że wypełniły kosz do bielizny.
Czy jednak nie można wyrazić tego prościej; zwłaszcza kiedy śpiewa się kolędy: Na początku wszystkiego był Bóg, który wypowiedział się przez Jezusa.
Tego niewidzialnego Boga tak łatwo odgadywać na początku życia, kiedy się w Niego wierzy po prostu tak jak w tatusia i mamusię. Tak łatwo wierzyć na starość, kiedy w Nim tylko pokłada się nadzieję. Najgorzej z wiarą w środku życia, kiedy nie ma w nas ufności małego dziecka, ani poczucia dziecięctwa Bożego. A przecież tyle wzruszającej, trudnej wiary w życiu dorosłego.
Może nie to dziecięcia wiara ani wiara starego człowieka, ale ta pośrodku jest najważniejsza, kiedy pojawiają się - jak w psalmie - "demony południa".
17/03/2011 15:40:00
07/01/2011 15:19:41
29/11/2010 23:53:14
19/11/2010 1:52:00
19/11/2010 1:38:03
09/11/2010 0:55:17
05/11/2010 2:04:20
05/11/2010 2:03:05
Wszystkie wpisybriegers
zdeneksmetana
zzzz
briegers2
dlugierzesy
wroclawianka
misiu89
barceloco
Wszyscy znajomi