Ludzie czasem robią coś, co jest tylko na pokaz. Robią coś, żeby pokazać jacy to oni nie są 'cool krejzolscy'. To tylko dowodzi na to, że chcemy być za wszelką cenę znani i lubiani. Ale po co na siłę pchamy się w towarzystwo, które nie akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy? Chcemy rozgłosu, plotek, komentarzy. Chcemy być rozpoznawalni w szkole, chcemy czuć się dowartościowani. Ta wartość, jaką niby zyskujemy udając kogoś, kim nie jesteśmy w żadnym stopniu, jest złudną wartością. Żadną wartością. Kwestia presji ze strony otoczenia? Wielce prawdopodobne, ale w tym wszystkim ma też udział dążenie do afirmacji w grupie, poczucia, że w końcu gdzieś pasujemy, że byliśmy tym zagubionym puzelkiem w całej układance hierarchii społeczności.