dobrze mi tu, i to nie tak że boję się ich, ja po prostu nie chce mieć z nimi doczynienia.
a jeszcze lepiej jak jest obok mnie... osoba ważna, wtedy problemy przestają mieć znaczenie.
jest tak od końca szkoły podstawowej, nie wiem jak się to stało i ile to trwa dokładnie, ale nie przeszkadza mi to.
po co się angażować w coś co jest tylko chwilowe, wszystko co ma kształt zostanie kiedyś zniszczone.
samoistnie się wszystko kończy, nasze życia nie są wieczne, pamięć o nas też.
dlatego chcę żyć tak jak mi się podoba, nie jak tego chcą wszyscy.
bo życie powinno być naprawdę dobrym dramatem! w moim przypadku z domieszką psychologii
jednak puki co najmniejsza rozłąka wita mnie samotnością
jednak patrząc na to wszystko, to nic nowego, jest po prostu lepiej jak nie jestem całkowicie sam