Wstaję,ogarniam się,idę do szkoły,wracam,jem coś,słucham kolejnego dennego kawałka który wpadł mi w ucho,przejmuję się tobą,płaczę,wychodzę gdzieś,wracaj,internet,nauka,kąpiel,śpię itd...
Ostatnio nie funkcjonuję normalnie oraz mój organizm domaga się jakiegoś koncertu a poza tym spotkania z tobą,nie chce myśleć o 3 tygodniach które mają nadejść,ja po prstu nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.. Ja nie istnieje po prsotu i chyba to rozumiesz. Próbowałam wszystkiego zeby w końcu się oduniezależnić ale jednak to nie możliwe ,nie umiem o tobie nie myśleć,to jest jak jakiś nałóg, którego nie da się oduczyć nawet jakimiś tabletkami, jesteś jak narkotyk,jak konkretna odmiana heroiny, każdego dnia tęsknie za tobą. I nie chcę mojego życia nie posiadającego jakiejś cząstki ciebie,nie chcę dnia spędzonego bez myśli o tobie,nie chcę dnia bez wypowiedzonego twojego imienia i nie chcę pod żadnym względem cie stracić i o tobie zapomnieć,jesteś dla mnie wszystkim.. Chociaż się na ciebie złoszcze to cię kocham i chociaż mam chwilę zwątpienia nadal mi zależy i chociaż ludzie sądzą że mam korzystać z życia ja chcę ciebie.. I chociaż mam w sobie głupią zazdrość ufam ci. I chociaaż tęsknie to dam radę ,bo przecieżjak jestem z Tobą to jestem twarda a twardzi zawsze dadzą radę,kocham cię najmocniej na swiecie i nie wyobrażam sobie żebnby było inaczej...