Wyobrażam sobie na tysiąc sposobów, że już prawie umierasz, a ja cię ratuję i wtedy nagle zauważasz wszystko to, co nie pozwala mi funkcjonować, myśleć o równaniu symetralnej i co w każdej wolnej chwili zamienia moją zamyślona mimikę twarzy w kompletnie telenowelową. Z jednej strony mogę być z siebie dumna, mogę się lekko podkarmić podziwem w granicach zdrowego egoizmu. Jak można bowiem być tak oddanym, oddanym-skazanym. Mogę otworzyć wszystkie zakładki, strony, pudełka i szafy, ale gdy spojrzę na swoją lewą stronę, to jedyne miejsce pozbawione opcji. Żyjemy w świecie, gdzie wszystko jest do wyboru do koloru, super dostępne, możliwe i na wyciągnięcie ręki, w której spoczywa odpowiednia ilość pieniędzy. Właśnie dlatego wyłączność jest skarbem, totalnym rarytasem. Ja właśnie wszystko wyłączyłam, nie do końca świadomie i zamierzenie, ale stało się. To wcale nie oznacza pustki i irytującego braku wyboru. To zdaje się być perfekcyjnym wypełnieniem, lecz niesprawdzonym. Te wszystkie teksty o księżniczkach. Te banalne stwierdzenia, przywodzące na myśl różowo-sterydowy stereotyp. To jedna z małych ściem, z zniszczonych przez system gier. Chodzi w niej o nic więcej niż o zwykły szacunek. Powinniśmy się traktować jak księżniczki i książęta, nosić się na rękach z okazji specjalnych okazji. Mieć tajny kod wykwintnych spojrzeń, obdarowywać się niewinnym, ale głębokim dotykiem, nauczyć budzić się w sobie wyższy poziom zmysłów, a nie do ostatecznych granic zamęczać te podstawowe. Wydzielić sobie nieupublicznioną sferę. Tworzyć związek niezależny od innych istnień, unieść się przysłowiowe trzydzieści centymetrów ponad chodnikami, by niczyj interes nie wkroczył tam, gdzie nic co materialne nie powinno zakłócać swoim fizycznym istnieniem, nadprzyrodzonej fali siły M. Wykreślić maksymalnie z rzeczywistości te niesmaczne schematy. Zabijamy w sobie całą szlachetność gwarantowaną przez człowieczeństwo. Burzenie granic nas ogranicza, zezwierzęca i uzależnia od rzeczy, które nie zależą od naszych uczuć, ale majątków. Nie chcę zachorować. Chcę przekonać nie konać. Póki co kompletnie usycham, oddaję całą esencję w pusty eter, gdzie nawet na najcieplejsze słowa nie dostają odpowiedzi. Cisza przerywana rytmicznym łomotem, bitem, do którego padają tylko naprawdę wielkie słowa.
19/05/2012 21:02:42
15/05/2012 16:14:07
04/05/2012 20:41:39
24/04/2012 17:38:40
19/04/2012 16:46:32
13/04/2012 21:24:19
28/03/2012 16:59:09
14/03/2012 17:20:42
Wszystkie wpisy