Mam na języku słony smak niespokojnej skóry.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy będzie jutro.
Wnikasz we mnie gwałtownie. Zamknięta w łuku ramion
opieram się przeczuciom. Jest jesień. Drzewa płoną
rdzawo-czerwonym blaskiem, a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie. Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem. Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie zdążymy zapamiętać
dojrzały obraz września? Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?
Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach
w marmuru drżące wzory. Jest jesień. Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie. Jutro nas tu nie będzie.
__________________________________Agnieszka Herman_______________
Co prawda nie ma jesieni, ale wiersz pięknie oddaje marzenia. Bo któż o niej nie marzy? O pełnej dojrzałości, erotyzmu i zaskakującej miłości? To uskrzydla i napędza do działania. I na każdego przyjdzie pora.
________________________________________________________________
Zasypiam i budzę się o 3 nad ranem. Czasem chwilę przed, czasem chwilę po. Ale tylko chwilę. I snuję się gdzieś myślami, i wiję w krętych uliczkach mojej głowy. A niebo dziś jest takie piękne. A gwiazdy tak świecą, a Ty... Ty... chodźmy stąd.