[blink-182 - Aliens exist.]
Sobotnie Love ssało pałkę.
WTF, miejsca tyle co nic, żadnych ciekawych atrakcji
a dla samego socjalu nie chciało mi się
marnować swojego czasu.
Miło było spotkać znajomych.
Wieczór z Byaku i Akane <3
Miliony tostów, coś co nie pamiętam jak się nazywa
ale było smaczne i "to ja odjade".
I późniejsza impreza <3
Noc u Kate, maraton z Kapitanem Dżekiem Sparołem,
rumem z colą, driniaczami z parasolkami i
tonami czekolady <3
Niedzielne jazda w wózku sklepowym, zwracanie skarpetek
i dżek daniels. Fajnie, fajnie! <3 Oby do soboty!
A z rana w drogę do Krakowa! <3