Powyższe zdjęcie jest efektem wstania o 4 rano i wyjścia w plener (czyt. do Manufaktura)
Zamiast budzika obudziła mnie Kasia swoim telefonem i zapowiedziała, ze będzie u mnie za pare minut ^^ Oczywiście zaczęłam odpierdalać jakieś matrixy i nie wiadomo co jeszcze, zeby nie musiała czekać na mnie 37892458 godzin.
Ale udało się :)
Jak szłyśmy przez pole do "Manu" i mijałyśmy pojedynczych ludzi to czułyśmy się jak jakieś dziwki wracające z nocnej zmiany :D I chyba tak też byłyśmy postrzegane sądząc po minach innych ^^
Później też trochę wiocha bylo pozować jak co chwilę obok przechodził jakiś dozorca tudzież inny pracownik owego centrum handlowego, jak i ludzie spieszący do pracy, chodzący na skróty przez rynek "Manu" ; )
Dobra, kończę moje gderanie, gdyż nie idzie mi formułowanie zdań. No i gadam bez sensu :D
W sumie to jak zawsze ^^