Nienawidzę tego ziarenka nadziei, którego nie potrafię się pozbyć. Szuka ono bezwstydnie luki w moim sercu, by brutalnie zagnieździć się i zacząć kiełkować. Podsycane esencja z własnych wyobrażeń i marzeń, będącą wytwoerem tak chorej instytucji jaką jest ludzka wyobraźnia, zacznie rosnąć w zastraszającym tempie. Na początku nie będzie mi ono przeszkadzało, w końcu jednak owa winorośl oplatać zaczyna cały organ zajmujący się pompowaniem krwi do całego ciała. Staje się bolesny. Zaczyna ściskać mocniej, jeśli nie dostaje tego, czego oczekuje. A nie dostaje. Jest ono przecież jedyną pozostałością po dawnym uczuciu. Zostałam ogołocona, zabrano mi wszystko, co uważałam za wartościowe, pozostawiając mnie jedynie z niezatartymi wspomnieniami, żywiącymi się łzami, by pozostać żywe. Łakną cierpienia i są żądne bólu. Najlepszym (i jedynym!) sposobem ich ekstrminacji jest zapomnienie. Prawdziwa izolacja od fałszu dawnych słów, słodkawej mieszaniny woni pseudomiłosnego uniesienia i mdłego zapachu jego wody kolońskiej oraz gestów i dotyków, które kiedyś wydawały się takie niewinne, a w rezultacie stały się częścią planu, którego, na szczęście, nie udało się zrealizować owym dłoniom, pracownikom groźniejszego zleceniodawcy.* Okłamywanie siebie nic nie da. Trzeba naprawdę wierzyć w cuda. Bo zapomnienie JEST CUDEM! To de facto kwintesencja cierpienia po stracie. Trzeba stare wspomnienia zastąpić nowymi. Tamte wrócą, ale nie będą już ranić, gdyż w sercu zabraknie miejsca , rosnąć będzie bowiem nowa nadzieja, która tym razem wyda plony. (Owocem owej nadziei będzie uczucie. Prawdziwe.) Stare otrzymają godne, właściwe dla nich miejsce w niewygodnym i niewielkim skrawku umysłu, na poddaszu ludzkiej świadomości, gdzie niczym w twierdzy będą strzeżone i katowane, jeśli nastąpi taka potrzeba, póki nie przestaną mnie nękać, dadzą spokój i pozwolą żyć mi moją miłością.
*Owe niebezpieczeństwo wynikało z mętliku spowodowanymi zamierzonymi działaniami na bezbronną psychikę. Dziś jestem uzbrojona, wówczas nie spodziewalam się żadnego ataku, nie przygotowałam żadnej amunicji.
_________________________________
Kontrastujące z moim obecnym samopoczuciem, gdyż dawno nie czułam się tak wspaniale. ;)
Dziękuję za słowa uznania i konstruktywną krytykę. Teksty piszę sama, bo taką mam potrzebę.
Specjalnie dla wiernych czytelników, będzie ich więcej. ;)
Dziękuję, bo to WY jesteście inspiracją, gdyż fragmenty nie są autobiograficzne, mimo, iż wykorzystuję nieliczne sytuacje z mojego życia. ;)
15/02/2012 0:21:28
13/02/2012 7:57:40
08/02/2012 18:19:43
07/02/2012 20:06:47
24/01/2012 19:39:44
25/12/2011 12:40:28
23/12/2011 20:55:09
18/12/2011 23:16:06
Wszystkie wpisykosmatykosmaa
youremycocaine
sebowy
tooooooxic
spragnionawrazen
garageinc
zapominajka
honeyyyy
Wszyscy znajomi