|
2009/06/20
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Bo czemu nagle nie napisać czegoś nowego?
Dla zainteresowanych: to już wszystko jest w porządku, na szczęście w sumie, bo na pewno umarłabym od przeszpikowania elemami zielonymi i wymiocinową kawą w Nowej Soli. Nawet Seczuan już wyczuwał, że krucho ze mną, bo wsiadałam tylko na niego i grzeczny był jak anioł. Wracając do rzeczy, bogatsza o cały bagaż doświadczeń (w sumie, bardziej niemiłych niż miłych), mogę już powrócić do świata żywych. I on też wraca, w poniedziałek. Wszystko dzieje się tak nagle, że mam wrażenie, że to był tylko jakiś dwutygodniowy sen, trochę koszmarny, ale mimo wszystko to nie było realne. A jednak?
Tymczasem wracamy do normalnego trybu, w którym to (o zgrozo!) za tydzień czekają mnie zawody i ze względu na spory nacisk z pewnych stron, będę musiała je jechać czy mi się to podoba czy nie. Czyli udowodnię po raz kolejny, że nam latać nie kazano. Może w końcu ktoś mi odpuści? :)
Tym samym wakację się toczą jako tako, chociaż czerwiec był taki, że bardziej będę musiała po nim odpoczywać niż po całym roku szkolnym.
PS: Czy też nawiedza was takie widmo, że przychodzicie 30 i jednak nie zdaliście matury? Bo ja cały czas o tym myślę :)