- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
Zaiste dziwny dziś dzień! O 6:00 rano odwiedził nas Urząd Skarbowy z nakazem przeszukania mieszkania.. Na szczęście obeszło się bez tego, ale napędzili nam stracha. Myślałam, że już gorzej z tym mieszkaniem być nie może - a jednak. Ledwo się zwlekłam z łóżka, w drodze na Uczelnię zamarzłam. Z egzaminu wyszłam po kilku minutach, co jak co, ale ściągać nie potrafię. No ale student bez 2 jest jak żołnierz bez karabiny + nie ma spiny, są drugie terminy! Jakoś to będzie. Później w klatce wpadłam na dwóch policjantów spisujących zeznania sąsiadki, w końcu wsiedli ze mną do windy i wszystko było ok dopóki nie usłyszałam "Bo Panowie wiedzą, my tu mamy w klatce po lewej takie zakamarki, tam gdzie zsypy na śmieci są.. Niech Panowie pójdą sprawdzić, błagam, ja nie będę z Panami chodzić bo jestem pewna, że on jeszcze jest w tym budynku!" I wystraszona rozglądając się dookoła wbiegła do mieszkania. A ja sobie pojechałam dalej na samą górę przed oczami mając moją bliską śmierć, bo morderca (?) na pewno schował się na 11 piętrze. Jednak przeżyłam, wbiegłam do mieszkania, zamknęłam się na wszystkie zamki i siedzę podskakując za każdym razem gdy słyszę, że ktoś otwiera kraty. Co za dzień. Mam nadzieję, że wieczorne plany wypalą, o jutrze nie wspominając.
Poza tym jest chyba -10000 st. C, a jedyna tego zaleta jest taka, że mogę trzymać mrożonki na balkonie (tak, w moim mieszkaniu z PRLu nie ma zamrażarki!). Ech