Przygodo, to znowu ja! :)
Z weekendu, z pobytu w cywilizacji.
Odbylam dzisiaj rozmowe z szefostwem,ale szefa glownego akurat nie bylo, wiec usatysfakcjonowana nie jestem. Ale ci, co byli, zgadzali sie ze mna bardzo (np. co do urzadzonej nam glodowki) i zalowali, ze nie bylo szefa tam i ze nie slyszy co ja mam do powiedzenia. Tez zalowalam. Rozne pytania byly-co bym na obozie zmienila, co w mojej pracy mnie usatysfakcjonowalo (teskniace do domu dzieci, ktore jednak zostawaly na obozie i fakt, ze w tydzien (!!!) nadazalismy wyuczyc dzieciakow jak zeglowac-mniej wiecej). Bylo rowniez pytanie czy zmienilabym cos w tym, jak pracowalam (nie, robilam co w mojej mocy - i, co najlepsze, w tym momencie wszyscy mi przytakneli i zgodzili sie ze mna :) ). I rozne inne pytania. Kiedy wreszcie ja sie wypowiedzialam, zapytalam ich co sadza o mojej pracy. I naprawde mowili mi same pozytywne rzeczy. I nawet jeden z nich podkreslil, ze to nie jest takie puste gadanie, ze "dobra robota", ale ze NAPRAWDE sa ze mnie i z mojej pracy zadowoleni.
Ale dobrze, ze juz wracam. :)