Jest paru ludzi ,
jest parę w życiu dobrych chwil,
jest parę złudzeń, które warto mieć by żyć.
"... Kochasz i przestajesz kochać
.
To nie rany, to Stygmaty - mówisz tak do niej, po czym wyłączasz się.
Klikasz przycisk off, w małym pokoiku zwanym psychiką. Wychodzisz na dwór przed dom.
Promienie słoneczne przebijają się przez zasłonę zamarzniętych liści dębu, który stoi właśnie przed Tobą.
Drzewo mądrości - szepczesz do ucha swojej osobowości. (...)
Myślisz i myślisz czy to właściwe, czy stygmaty powinny krwawić.
Cóż możesz poradzić na to, że one istnieją, siedzą w tobie, wrośnięte jak wygłodzony pasożyt.
Tandeta, kicz i kompletna nierealność.
W Twoim świecie jest zimno.
Ej. Powiedz mi w końcu kiedy powstałaś?
Kiedy stałaś się moją autodestrukcyjną częścią? "