|
2010/03/11
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Taka mała ironia. Nie mogłem się powstrzymać jak to zobaczyłem :D
A tak wogóle to przychodzą refleksje i tyle. Co zrobić, czego nie robić, na co pozwolić by działo się samo i co z tego wyniknie, a ile z tego będzie dobre a ile nie. I jak by jeszcze było mało pytań na ile sam będę miał wpływ na podejście do rzeczy na które i tak nie mam wpływu a które będą przeze mnie zainicjowana. Pozostaję w sprzeczności z samym sobą, bo gdybym pozostał w jedności ze sobą skrzywdziłbym na dłuższą metę nie tylko siebie, ale i gro innych osób, także tych najbliższych. Stay calm, stay frosty, co ma być to będzie. Teorie, przemyślenia, i jeszcze raz analiza.
A odbijając się od szamba przyszłości skupię się na codziennośći. bo nie jest taka zła, nie ma sensu martwić się tym na co się nie ma wpływu. Chwilowo porzucam te zmartwienia bo i tak jeszcze przyjdzie na nie czas. Jeśli już jednak obawy przerodzą się w rzeczywistość, to czy nie bezpieczniej zapobiec im już teraz? Czy podjąć ryzyko czegoś co i tak w 99% skończy się ruiną? Zaryzykować ten 1%? Może kiedyś... na razie mam to gdzieś i po prostu żyję codziennością...
P.S. Quake + Skype to jest to!
P.P.S. Dobrze jest wiedzieć jak bardzo kogoś brakuje, korzystamy z życia, napawamy się uczuciami...