|
2012/05/28
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Palimy szlugi, tak nam mijają piątki. Bardzo pozytywny weekend, oby takich więcej. Początek wakacji właściwie uważam za otwary. Taki tam jutro barok na polskim i 2 h z głowy. Może jakaś wysoka temperatura z rana, oh it would be great. Jestem tak poważna i szykuję się do wejścia w dorosłe życie,że zrozumiałam pewien dialog dopiero po 3 h rozmyślania nad nim. Genialne wręcz. Oto on:
Mia Wallace: Okropne, nie?
Vincent Vega: Co?
Mia Wallace: To krępujące milczenie. Czemu ględzenie o bzdetach uważamy za wyraz nieskrępowania?
Vincent Vega: Nie wiem. To dobre pytanie.
Mia Wallace: Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można zamknąć ryj i wspólnie sobie pomilczeć.
Vincent Vega: To jeszcze nie ten etap, ale nie martw się dopiero poznaliśmy się.
Mia Wallace: Coś ci powiem: pójdę przypudrować nosek, a ty siedź i wymyślaj, co mi powiedzieć.
Vincent Vega: Załatwione.
Jeśli ktoś go ogarnie, to na prawdę szczere gratulacje. Przeszłam dzisiaj z K. 10 km, w sumie serio to 5,ale lubimy koloryzować. A. powiedział wczoraj,że powinnam pisac bajki,może oduczyłabym się kłamstwa. Czasami trzeba, każdy to wie. Nie nazwałabym tego kłamstwem właściwie,tylko nagięciem, i to delikatnym prawdy.