Wypromuj się tutaj

Słucham szelestu lata gryczanego 

2012/04/16   

dwieście piętnaste.

« następne   poprzednie »
dwieście piętnaste.

Zdjęcie: z dziwnych pomysłów wymieszanych z nudą i smrodkiem Dominisi mej byłej cuchnącej :*

 

 

 

Jak dawno mnie tu nie było i jak mało czasu ostatnio posiadam na to, żeby usiąść na dupie i się trochę - kolokwialnie mówiąc - poopierdalać. Moje życie składa się ostatnio z pracy, pracy, pracy, studiów, czasami czwartej pracy i Szymona. Boże. Ludzie śmią twierdzić już nawet, że jestem jakimś cyborgiem, bo nie potrafią zrozumieć jak można mieć 3 prace, studia dzienne i jeszcze jakoś łączyć to z życiem towarzyskim (do tego mam jeszcze siłę bić Szymona, o!). Hm... Sama nie wiem co ze mną jest nie tak, że potrafię spędzić 10 godzin smażąc kotlety, a potem pójść pobiegać (taaak, biorę się za siebie :D a w najbliższym czasie - Nordic).  Pewnie z przemęczenia i stresu w końcu dopadnie mnie taka pikawa, że padnę i tak to się skończy. Na grobie napiszą mi "zmarła przez zaharowanie" khy, khy, khy...

W zasadzie powinnam iść już spać, bo pani magister doktor profesor (re)habilitowana nazdzwyczajna Blacharka jutro znowu naśle na nas jakiegoś inspektora, który nas opieprzy za olewanie wykładu, który jest nieobowiązkowy, pogrozi nam poprawką z metodyki, po czym sprawdzi obecność. Ja pierdole. Co za baba... Takiego ewenementu jeszcze nie było na tym świecie.

Ostatnio bardzo przeklinam. Ale wolę przeklinać i w ten sposób wyładować emocje, niż np. palić. Bleh.

Nie wiem czy jestem już tak gruba, czy może mam geny listonosza, które dopiero się ujawniają, ale jak nałożę na twarz uśmiech nr 5, to robią mi się dołeczki... *____* WTF?! 

 

 

Środek nocy, do autobusu została godzina. Nie wiemy z Szymonem co ze sobą zrobić.

Ja: Mam pomysł! Chodźmy coś zjeść!

Szymon: NIEEEEEEE! Już jesteśmy tacy grubi...!

 

 

Ja: Zdałam żywienie!

Szymon: To dobrze, będziesz nas utrzymywać.

 

 

Po pracy oglądając swoje ręce.

Ja: Hm, właśnie zauważyłam, że złamał mi się paznokieć. Ciekawe czy wylądował w jakiejś kanapce... 

 

 

Justyna: Ja tego nie rozumiem. Facet klęka, ośwadcza się, przynosi kwiatki, świeczki chuj wi co jeszcze, robi przedstawienie przed całym światem, żeby potem narzekać, że jest żonaty... Szczyt hipokryzji normalnie!

 

 

 

Dobranoc.

 

 


zajrzyj ^^ :*

Wypromuj się tutaj

7 komentarzy
Junior youmademyday  - 03/05/2012 11:18:15
przypomniałam sobie o fotoblogu.

a Ty pięknaś!
olsxoxo  - 17/04/2012 12:21:06
paznokcie, włosy, i nie-wiadomo-co-jeszcze! smacznego ;D
Zobacz wszystkie odpowiedzi: 5
olsxoxo - 20/04/2012 22:02:43
nie no... u mnie tez się tego wszystkiego przestrzega, bo jak przychoddzą te inspekcje, czy to z firmy, czy to "odgórne" i coś nie daj Boże jest nie tak, to po dupie kierownictwo dostaje :P
spoko, niech gościu spróbuje umyć grill, który nie był myty przez chociaż dwa dni! Od razu odechce mu się takich tekstów :P
gryczanelato - 27/04/2012 0:46:36
raz w całej Koronie nie było wody i nie mieliśmy jak umyć grilla, póki ktoś nie poleciał po mineralkę na real. masakra była... obrzydlistwo.

Najnowsze wpisy

dwieście piętnaste.

 

dwieście czternaste.

 

dwieście trzynaste.

 

dwieście dwunaste.

 

dwieście jedenaste.

 

dwieście dziesiąte.

 

dwieście dziewiąte.

 

dwieście ósme.

 

Wszystkie wpisy