Tuż przed zaśnięciem i wtedy, kiedy jestem naprawdę zmuszony, to.. kładę się i przez chwilę rozmyślam, aż nie zapadnę w taki półhipnotyczny stan podświadomości, niektórzy nazywają to snem na jawie, a niektórzy po prostu jebanym odlotem, ale ja czuję, jakby mnie tu nie było, i to nie ma znaczenia, bo mam już dosyć wchodzenia w nudne sytuacje i rozmowy. Niektórzy to nazywają myśleniem, ale w tym wyjątkowym stanie umysłu zapominam myśleć i wszystko jest tylko czystą obserwacją. Postrzegam wszystko bardzo wyraziście, na przykład jeśli naprawdę mocno się skupię, to widzę maleńkie, przezroczyste strzępki na wewnętrznej stronie swoich powiek ~K.C
a historia nadal czeka..