moje małe szczęście :-)
fot. Joasia Marciszuk
czemu więc czytasz nie, jakby nie było tak
ciężkie dwa tygodnie przede mną, ale nie byłabym pewnie sobą, gdybym nie dała rady :-)
koniec maja. w mojej głowie miliony planów, chyba to jest ten czas, kiedy trzeba coś w swoim życiu zmienić. Co się stało, to się nie odstanie - wiadome, ale póki jest wpływ na to co będzie... trzeba o to zadbać, zawalczyć.
Za sześć dni kolejny z kolejnych baletów życia, ale to będzie coś wyjątkowego i nie ma szans, żeby cokolwiek (bądź ktokolwiek) zepsuł mi wtedy humor, choćby nie wiem jak się starał. KULTURALNY balet do białego rana!
Jestem spokojna, jestem szczęśliwa. Coś się właśnie kończy, coś zaczyna. Może to tylko złudzenie, a może nie... ale jest tak bardzo miło, że nie sposób tego opisać.
Dziękuję wszystkim, którzy choćby w małym stopniu się do tego przyczyniają, często nawet o tym nie wiedząc. Bo każdy ma w tym swój niemały wbrew pozorom udział :-)))
Także tego, życzę wszystkim równie dobrego nastroju i mile spędzajcie tę piękną niedzielę! ;-)