chłopczyczki

Poniedziałek, a ja nic nie muszę i tak powinno być zaaawsze.
Koniczki dzisiaj chyba pośmigają na lonży. Już to widzę co Siwens będzie wyprawiał jak zobaczy taką przestrzeń, a Rudzielec raczej będzie miał wszystko gdzieś.
A jutrzejsze walentynki najprawdopodobniej spędzamy w Miami, hołhołhoł.
Marna imitacja życia, która kryje pod sobą ciężkie, brunatne grudy ziemi stanowiącej koniec wszystkiego.