Chciałabym w Ciebie uwierzyć, ale się boję. Że zacznę zasypiać pełna, nieświadoma, z głową na jego piersi i dłonią na swoim brzuchu, a Ty znów odfruniesz. Wcześniej niż ptaki. Umrzemy oboje bezgłośnie - ja bardziej niż Ty, pewna, że już nigdy nie wrócisz. Nienawidzę tych myśli, są plugawe i wyniszczające. Przecież niepodważalnie jesteś. Kilkumilimetrowy. Mój.
Poświęcamy się: Ty nadrabiasz drogi, ja wstaję tuż po piątej. Na plażę przychodzą wtedy ludzie samotni. Biegają, mają psy, głowy pełne myśli. Siedzimy na piasku i rozmawiamy, jak gdyby nigdy nic (bo przecież nigdy nic). Zawsze będziemy dla siebie ważniejsi niż wiatr nad ranem. Kilka godzin szczęścia, plotek, dobrych rad - jesteś Przyjacielem z wielkiej litery, wiem, że zawsze będziesz. Zawozisz mnie na wykład (zaczynam na nim tęsknić), Ty - dzwonisz już z trasy Ostróda - Płock. Młode wilki muszą wiedzieć, że mogą na siebie liczyć. To coś, czego nie da się wyjebać przez lewe ramię: przez żadne słowa, żadne kobiety, żadne zobowiązania, żaden brak czasu i kłamstwa. Bo jest prawdziwe.
28/05/2012 20:24:31
18/05/2012 13:47:15
11/05/2012 8:38:22
27/04/2012 21:47:26
12/04/2012 19:37:52
19/03/2012 23:23:44
13/03/2012 19:43:14
01/03/2012 14:13:32
Wszystkie wpisysixties
szerelmes
bajczyslawa
zatopionawatramencie
deadi
cosipicolla
wildcry
xronix
Wszyscy znajomi