Zapraszam do nowej notki ; )

Wypromuj się tutaj

Na arabie w świat daleki ... 

2012/05/29   

Na Rajdzie :)

« następne   poprzednie »
Odpoczynek w Machowinie.
Powiększenie

    To był rajd z założenia bardzo łatwy. Dystans 18 km w jedną stronę. 36 km w obie, czyli dystans w kategorii L rajdów długodystnasowych. Poziom najniższy: dla młodych koni i początkujących. Trasa: Słupsk, Niewierowo, Machowino, Wytowno. Jak się okazało jednak również Orzechowo. I  plaża Bałtyku. Pogoda była bardzo dla nas łaskawa, nie było dużego wiatru, świeciło słońce, ale było chłodno. Akurat, żeby nie  było za gorąco, ale i nie za zimno. Niedziela, więc mniejsze prawdopodobieństwo natknięcia się na pracujących w lesie przy zrywce. Cel: przetrzeć szlak dla prowadzenia wycieczek i rajdów dla podopiecznych i klientów Fundacji.

     Droga była, przynajmniej na początku prosta, łatwa i przyjemna :) Do Machowina jeździmy bardzo często, więc trasa jest obcykana, i przez nas, i przez konie :P Natomiast dalsza trasa była do przetarcia. Niby ładnych kilka lat temu jechałam tamtędy na Garfildzie, ale to jednak było ładnych kilka lat temu. A lasy zmieniają się błyskawicznie. Wszędzie poręby :/

     Na szczęści nikt z nas nie wstydził się pytać, więc po małym odpoczynku w Machowinie ruszyłyśmy w dalszą trasę. Wiodła ona wzdłuż Koloni Zachodniej Machowina i Leśnictwa Redwanki, przez jego zasoby leśne do Wytowna, a z tamtąd w kierunku Szlaku Zwiniętych Torów i dalej już pasem nadmorskim nad Bałtyk. Ba, łatwo było to napisać, znacznie gorzej wykonać. Tja, mijałyśmy właśnie szlaban na samochody, gdy usłyszałyśmy prośbę o podjechanie. 

    To sam Leśniczy zwrócił nam uwagę, że nie wolno jeździć po Jego lasach konno. Drogę może wytyczyć tylko Nadleśniczy. On nam pozwala tędy dzisiaj warunkowo przejechać, ale to tylko dzisiaj. Powiedział jeszcze którędy mamy jechać i się pożegnaliśmy. No cóż... Nie wiem, czy to specjalnie, czy to my coś przegapiłysmy, ale fakt faktem przestrzeliłyśmy zjazd. Miało być prosto, pojechałyśmy prosto, a trzeba było jechać w lewo, tuż koło byłego domu Karimy i Apacza. To spowodowało, że musiałyśmy zawrócić i 3 km jechać wzdłuż szosy, żeby wrócić do Wytowna. 

   Stamtąd już nie było problemu, przynajmniej do lini pasa nadmorskiego, bo tam właśnie ogromne zmiany w drzewostanie spowodowały, że kompletnie jechałyśmy na czuja. W końcu udało się, przez drzewa zobaczyłyśmy błękit, którym było rozpościerające się morze :) Byłyśmy tak blisko.... i tak daleko, bo od jego powierzchni dzieliło nas jedyne 30 metrów. Niestety, w pionie. Stałyśmy na klifie. Popatrzyłyśmy w lewo, w prawo i uznałam, że tak jak kiedyś z Garym, pojedziemy kawałek w lewo i tam będzie zejście.

     Zsiadłyśmy z koni, chcąc dać im ostatnie metry odpocząć i ... się zaczęło. Droga wiła się wśród porośniętych wydm, na które trzeba się było wspinać. Moje buty ślizgały się na igliwiu. Konie częstowały się wiszącymi nisko listkami młodej buczyny. I tak raz w górę, raz w dół dotarliśmy do ... Orzechowa. Nie było po drodze żadnego innego miejsca, w którym można było zejść w dół. Ostatnie sztormy zabrały z 5 metrów brzegu i nawet w Orzechowie zejście na plażę zostało okrojone do 1 metra! Wszystkie płyty zjechały w dół. Ale ... udało się. Tym razem to syn Garego dotarł do plaży i morza. Heh, na początku wszystkie konie wryło. Żaden nie chciał nawet drgnąć, a na zbliżenie się do wody nie było najmniejszej szansy. Dopiero, gdy się do woli napatrzyły, widząc chodzących wzdłuż plaży ludzi odważyły się ruszyć. Oczywiście to najstarsza z towarzystwa i w związku z tym najmądrzejsza Warka ruszyła jako pierwsza :) Za nią powolutku ruszyli chłopcy.

    Po odjechaniu od zejścia, gdzie kręciło się sporo ludzi postanowiłyśmy spróbować wejść do wody. Nie było łatwo. Morze było wzburzone, fale pieniły się i rozmywały na piasku, a konie za żadne skarby nie chciały się do nich zbliżyć. Ba, gdy tylko fala za blisko podpłynęła Warka zrobiła malowniczy w tył zwrot i zwiała na bezpieczną odległość :P No nic, postanowiłyśmy poszukać bardziej spokojnego wybrzeża i podjechałyśmy nad zatoczkę, w której nie było fal. Te przelewały się przez płyciznę, ale nie były spienione, a to najbardziej straszyło konie :) Powoli, z namysłem po kilka kroków w przód, w tył, w przód w końcu Warka i Hary wlazły do morza.

     Galant jednak był bardziej ostrożny, udało się jedynie raz na początku. Jego problemem był usuwający się pod kopytami piasek. Bardzo go to denerwowało. Po sesji naszych dwóch koni, postanowiłam pomóc Joli i zsiadłam, żeby ośmielić Galanta samej wchodząć do wody. Niestety, jak czuł, że piasek się rozsuwa od razu się wycofywał. Wsiadłam na niego sama i pchając go łydkami i dosiadem przestawałam tylko, gdy robił krok do przodu. Wtedy zamierałam nic nie robiąc (zabierałam presję), dając mu do zrozumienia, że zrobił dobrze. Po dłuższym czasie, w pewnej chwili opuścił głowę, jakby chciał powąchać wodę. Pozwoliłam i  w tym momencie, jakby go olśniło: O rety! To tylko woda! :P I wszedł. Po prostu. Jeszcze kilka razy to powtórzyliśmy i oddałam go Joli. Pod nią też zaczął wchodzić, ale za każdym razem dopiero, gdy powąchał wodę. Głupiszon :)

     Po odpoczynku, znowu na piechotę wróciliśmy do miejsca widokowego, które zapamiętałam z poprzedniej mojej tam bytności i stamtąd już bez przeszkód wróciłyśmy do leśniczego (z małą zmyłką - ale w sumie niegroźną, wyjechaliśmy, tam gdzie trzeba, tylko lepszą drogą - pewnie tą, którą chciał przed końmi chronić. Z naszego punktu widzenia gorszą, bo utwardzoną, tylko do stępa). Z Machowina bez przeszkód dotarliśmy w końcu do stajni :)

    Wnioski: zdobyć pozwolenie na przejazd określoną trasą w Nadleśnictwie Ustka lub zmienić trasę tak, żeby wykorzystać już istniejące trasy konne w pobliżu Orzechowa. Tym bradziej, że nie ma sensu pchać się na ten wysoki klif. Ewentualnie sprawdzić dojazd na plażę w Poddębiu, może jest bliżej. I to tak, żeby można też było jechać bryczką. Wtedy można by zabierać również osoby nie jeżdżące konno: podopiecznych Fundacji :):)

 

odwdzięczę się ; )

Wypromuj się tutaj

9 komentarzy
Photoblog.PRO blackangels96  - 29 min. temu
Też bym pojechała na jakiś rajd :) ooj zazdroszczę spacerku brzegiem morza :) dobrze że w końcu się przekonały do wody :)
alrauna  - 47 min. temu
no to ciekawie musiało być;) dobrze, że koniki wkońcu zrozumiały, że to tylko woda:)
youaremydreamsx3  - 2 godz. temu
i jest i p. Jola , i Warka :))
Zobacz wszystkie odpowiedzi: 4
garfildek - 1 godz. temu
He he. Dobrze, że nie ma wątpliwości kto jechał na Harfildzie :P
youaremydreamsx3 - 1 godz. temu
hmm, Ciekawe kto :D

victimofmyheart  - 1 godz. temu
To dobrze, że było dobrze jak ja to mówię!! O z Olą się zgodzę najważniejsze, że wróciliście cali i zdrowi!!;d
youaremydreamsx3  - 1 godz. temu
Ważne , że wróciliście zdrowi :)) i przede wszystkim bezpiecznie! :)
aż miło się czytało :))

Najnowsze wpisy

5
Na Rajdzie :)

2 godz. temu

Rajd Orzechowo :)

28/05/2012 21:23:02

Leniuszek :)

25/05/2012 20:46:42

3
Nasz pokój :)

23/05/2012 20:41:20

Dzisiejszy Dakuś :)

22/05/2012 19:35:10

Kąpu, kąpu :)

21/05/2012 20:36:09

Ja, Gaina i Yorga :)

20/05/2012 23:47:31

Gary i Hary :)

17/05/2012 19:43:44

Wszystkie wpisy