Photoblog.pl

Załóż konto

:)

exif
Wyświetleń: 43

Pochwalę się moją skromną historią,

w której występuje Lil!

 

Lilu:

Moja historia zaczyna się niewinnie - zza schroniskowych krat. Nie pamiętam ile czasu spędziłam w kojcu, 

jednakże ten widok był moją codziennością odkąd przyszłam na świat. Urodziłam się pierwszego lutego, a tamtego dnia była ciepła, czerwcowa pora. Razem z moją siostrą wypatrywałyśmy szczęścia. Żyłyśmy z innymi szczeniakami na małej przestrzeni. Za dom miałyśmy budę, która nie mieściła całej naszej zgrai. Mimo wszystko, szanowaliśmy siebie nawzajem. No, może poza porą obiadową, bo jednak każda wygłodniała mordka połykała tyle, ile była w stanie ukraść. 

Nic nie zapowiadało zmian, a przynajmniej tak mi się wówczas wydawało. Lecz nastało popołudnie tego znaczącego dnia, a wraz z nim zobaczyłam zupełnie nową twarz. Nie spojrzała nawet na mnie tylko swe kroki skierowała do innego kojca, gdzie siedziała suczka w typie malinosa. Wypuszczono ją. Przestraszona, uciekła w najdalszy kąt wybiegu i to nie mając ochoty z kimkolwiek współpracować. Też mi odważna! Ja pokonałabym lwa, gdyby mnie człowiek oto poprosił! Ale tego nie zrobił. Zamienił parę słów z opiekunką i moja sąsiadka wróciła do siebie. Nie wzięła jej. Chciała z nią pracować, ale oszukaną ją co do wieku - z siedmiolatki zrobiono dwulatkę. Mimo to już następną oglądała, czarną jak smoła i w typie flata. Trochę otyła, ale młoda i z werwą. Jakby zaiskrzyło między nimi, a przynajmniej do momentu, kiedy nie ugryzła pracownicy schroniska. Czasami w ekscytacji jesteśmy wyrywne, bywa! Nie nasza to wina, kiedy raz na rok opuszczamy swoją "celę".

Troszkę mi żal było, ale dzięki takiemu splotowi wydarzeń zostałam w końcu zauważona! Drzwi kojca otworzyły się i całe nasze stadko wybiegło na spotkanie temu człowiekowi! 

Nie wiem jak to zrobiłam, ale byłam pierwsza! Rzuciłam się na nią, wylizałam całą twarz i chciałam się z nią bawić, aż do nocy! Nawet nie miałam wtedy pojęcia, że właśnie wkupiłam się w jej łaski. Jeszcze czekała mnie podróż wynosząca 150 km do punktu docelowego, ale nie byłam kierowcą to mogłam całą drogę przespać! 

 

Właścicielka:

Lil jest żywym przykładem na to, że pies jako zwierzę z dużą potrzebą socjalizacji, kocha tym mocniej im więcej się jej daje. Mimo spędzenia w schronisku swoich pierwszych miesięcy życia jest wyjątkowo pozytywnie nastawiona do otoczenia jak i ludzi. Uwielbia inne czworonogi, a z kotami się bawi. Niestety, mężczyźni to jakby temat tabu. Pracujemy nad tym i są widoczne postępy, ale odbija się czkawką niezbyt delikatne traktowanie szczeniąt w zamknięciu. Nie każde miejsce jest tym dobrym, a na pewno nie te, które przymyka oko na takie rzeczy. W każdym bądź razie jestem z niej przeogromnie zadowolona i pomyśleć, iż na początku chciałam zakupić border collie. Z nią mogę robić dosłownie to samo co z przedstawicielem rasy aktywnej i nie, nie jesteśmy gorsze. Lil zna wiele sztuczek, a wiedzę przyswaja ekspresowo. Wystarczyło dać jej szansę, aby się wykazała.

 

Lilu:

A mówiłam wam, że zdobyłam trzy szczyty? Wzięła mnie na wakacje i razem podbiłyśmy Śnieżkę! Na przejażdżki rowerem też się punktualnie stawiam! No i często konno do lasu śmigamy. Takie mam teraz aktywne życie! Ale wiecie co? Pasuje mi ono! Pełna miska, dach nad głową i to wielkie serce, do którego wciąż się tulę i o więcej prosić nie muszę. Dobrze jest mieć SWOJEGO człowieka i każdy czworonóg powinien takiego posiadać. Psy rozkwitają dopiero wtedy, kiedy mają komu umilać czas i ubarwiać życie.

 

 

 

 

O mamusiu, wyszło tego sporo!

W podobnym klimacie i śmieszniejsze znajdziecie 

na mojej stronie Bez tytułu. 

Tu gdzieś na dole w prawym rogu...

Tam, tam! 

Można klikać!

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika futrzanyzawrot.

Facebook fanpage

zapraszam