Nie wiem , jak mogłabym nazwać to co było wtedy między nami . Dla mnie samej wyglądało to korzystnie , uśmiechałam się .
***
Zasypiam na Twych przemęczonych obojczykach , mój rytm zlewa się z rytmem mojego serca , a krew przelewa się po naszych żyłach . Czasem oddychamy .
***
I będzie jak było . Bo on i ja to miłość .
***
tak skonstruowana jestem . narzekam na samotność , odpychając od siebie adoratorów .
***
czy żałuję? po części tak , lecz jedynie tego , że nie usłysze już nigdy , Twoich słodkich słów , Twoich żelaznych obietnic , że tylko ja, że już na zawsze .
***
Twoja duma na me słowa nisko upadła , bo nie masz już mnie na skinienie palca .
***
Budzę się, a w oczach resztki wspomnień ciepłego, błękitnego lata , resztki Ciebie , resztki mnie , resztki tego , czego nie udało nam się uratować ..
***
Nie lubię Cię , nie szanuję, chce uciec od miłości , którą Cię obdarzyłam .
***
Należę do tego typu dziewczyn , które znajduje się martwe w nędznym pokoiku z pustą fiolką tabletek w ręku .
***
Uśmiechnęłam się i jednocześnie mogłam powiedzieć , że umieram . Ból kości policzka był nie do opisania , a dołeczki ku górze niby tak ładnie wyglądały .
***
Dzięki droga przyjaciółko . O moich problemach pogadam z kotem , ewentualnie z książką do historii .
***
Lubię jego szybki oddech na mej szyi , i oczy spoglądające ukradkiem na usta , choć wiem , że to tylko młodzieńcza przygoda .
***
Tęsknie za Twoim uśmiechem , ale za swoim jeszcze bardziej .