Na początku mojej zabawy z fotografią fociłem wszystko, dosłownie wszystko (od kwiatów w macro po tandetne portrety)jednak w końcu zaczęło mnie to nudzić. Z upływem czasu zmieniłem swoje podejście do zdjęć. Gdzieś tak od roku zacząłem interesować się zdjęciami zwierząt. Najpierw robiłem sesje zdjęciowe psów sąsiadów i zdjęcia miejskim gołębiom ale i to nie zadowalało mnie w zupełności. Zacząłem w tedy jeździć z ojcem na wyprawy fotograficzne. Wierzcie mi TO NIE JEST DLA WSZYSTKICH!!! liczcie się z wczesnym wstawaniem i chodzeniem z ciężkimi tobołkami po kolana w błocie. Niektórzy myślą, że to wariactwo... ale mnie to naprawdę fascymuję... Jednak trzeba się liczyć z tym, że nie zawsze uda Wam się sfotografować to co akurat chcieliście pokazać na zdjęciu. W takich sytuacjach nie można się poddawać! Trzeba myśleć,że na następnej wyprawie się uda. (I to jest właśnie Fotografia przyrodnicza)