- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
Snop gorąca prosto ze Słońca. Zdjęcie z dzisiaj, zrobione podczas powrotu z pracy, zatrzymałem się na chwilę w Pogrodziu, bo nie mogłem sobie darować uwiecznienia tak rzadkiego zjawiska. Nie był to efekt widoczny jedynie w aparacie - dokładnie tak samo widać go było "na żywo". Taki efekt tworzą kryształki lodu odbijające światło słoneczne. Efekt znany, ale widziałem go po raz pierwszy.
Czy to odpowiedź natury na broń Marsjan z "Wojny światów"? Czytaliście "Wojnę światów" Wellsa? O filmie nie mówię, bo wprawdzie jako zagorzały fan SF go obejrzałem, jednak filmy z reguły nie dorastają do pięt książkom. Kiedyś nawet - gdy w radiu puszczano ciekawą muzykę, a nie współczesną prościznę, mającą umilić czas - zdarzyło mi się czytać książkę jednocześnie słuchając soundtracku do "Wojny światów" ("Jeff Wayne's The War of the Worlds"), co jest dość ciekawe, bo książka wprawdzie broni się sama, ale muzyka potrafi dopełnić klimatu i zawsze lubiłem takie połączenia, gdzie muzyka i tekst niekoniecznie muszą ze sobą być jakoś powiązane tematycznie. W tym konkretnym przypadku wrażenie potęguje recytacja fragmentów tekstu przez lektora co jakiś czas. Proszę zresztą posłuchać dwóch utworów:
2. "Forever autumn" (w wersji live)
Temat stary jak samo kino. Co lepsze? Film czy książka? Sam osobiście bardzo lubię kino SF, ono również budowało i rozwijało moją wyobraźnię w dzieciństwie. Obrazy oglądane wtedy utkwiły na zawsze w głowie i ciągle gdzieś tam się przewijają. Jednak to książka, tekst jest prawdziwą potęgą - nie ma tu ograniczenia budżetu, co boleśnie dotyka wszelkie kino SF. To w książce jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia twórcy, film tego nie oferuje i nigdy nie zaoferuje. Film narzuca wizję, książka może co najwyżej podpowiedzieć kilka obrazów poprzez ilustracje. To najpewniejsze, najmocniejsze pobudzanie wyobraźni, tym samym rozwijące umysł.
Dzisiejsze czasy nie sprzyjają czytaniu - chroniczny brak czasu drastycznie ogranicza chwile spędzane z książką. Z drugiej jednak strony pojawia się dostęp do wielu publikacji w formie elektronicznej, co oszczędzić może miejsce w mieszkaniu. Tylko że wciąż brakuje taniego i odpowiedniego jakościowo elektronicznego czytnika, który pozwoliłby zastąpić choć w części papier. Osobiście wciąż lubię książkę w wersji papierowej, posiadam wciąż większość tych, które poznawałem w domu od dzieciństwa. Niestety, rzadko już kupuje się nowe.
Od jakiegoś czasu przeprosiłem się z biblioteką, co nie miało miejsca chyba od czasów ogólniaka. Opłaciło się - już zdążyłem znaleźć tam kilka ciekawych książek - po zerowych kosztach własnych. Tempo czytania mnie nie zachwyca, kiedyś było zupełnie inaczej...
fotoplay
- 12/02/2010 11:52:24
wiesiamka
- 11/02/2010 0:58:22
deodatokrk
- 10/02/2010 0:10:43
fotoplay
- 09/02/2010 21:39:28