- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
Snowbordzista przemyka po zboczu na tle panoramy Elbląga o zachodzie Słońca. Przewody wyciągu też się załapały.
Sesja już jest zaliczona, zostały tylko dwa wpisy oraz jeden formalny detal nie z mojej przyczyny.
Czwartek pogodzinowy, piątek też - od razu widać, że ISO się zbliża. Ano właśnie, jutro jest TEN dzień. W sobotę nastał czas odpoczynku i całe szczęście, bo jakieś choróbsko mnie łapie. Katar-gigant i jakieś upierdliwe bóle oczu oraz głowy nie kojarzą się z dobrym wypoczynkiem. W niedzielę jeszcze tylko po wpis na uczelnię i do końca dnia rekonwalescencja.
Ale, ale - po drodze była sobota, a w nią obiad we Fromborku. Po obiedzie - spacer nad zamarznięty Zalew Wiślany. Lodu i śniegu na nim sporo, jest więc gdzie chodzić. Grubość lodu zwykle ma kilkadziesiąt cm, ale były miejsca, gdzie zaczynał trzeszczeć pod nami, choć możliwe, że to pękała tylko cienka warstwa nad jakąś kieszenią powietrzną. Nie sprawdzaliśmy - cofnęliśmy się my i psy nasze, a właściwie jeden pies. Chodzenie po śniegu męczy, gdy nie idzie się koleinami po samochodzie wcześniej rozpoznającym lód. Bywało, że zapadaliśmy się na 30-50 cm.
Jeśli ktoś nie oglądał Mad Max 2, to właśnie ma okazję - leci na TVN7. Stary, dobry, młody Mel Gibson w roli głównej ;-)
Pamięta ktoś zespół Big Day? Wciąż jeszcze nagrywają, choć zaczęli w roku 1992 w Olsztynie. W dodatku pierwsze skrzypce gra tam małżeństwo. Dla przypomnienia kilka utworów: