Kocham swoje oczka. Dziwię się czemu nikt inny się nimi nie zachwyca. Osobiście postawiłabym im jakąś świątynie czy coś, ale skromnośc i oczywiście brak funduszy mi na to nie pozwala.
Lubię; zapach truskawek, świeżo otwartej Nutelli, mandarynek przed świętami, ogórków, powietrza po odkurzaniu, nowych książek, tulipanów, pierwszego śniegu, letniego upału i chlorowanej wody; smak poziomek, granatu, kaki, cytrynki z cukrem, oryginalnej czekolady z orzechami, domowego syropu mojej mamy z cebuli, tymbarka, frugo i rozpuszczalnej herbatki; odgłos spokojnej muzyki, śpiewu ptaków, rżenia kota, mruczenia kota, szurania nogami o wysoką trawę, bitego szkła, stukania w drzwi; widok szczęśliwego człowieka, oczu, koni, kotów, mojego oślinionego psa (:D) rudych włosów, słoneczka (zwłaszcza zachodzącego), światła odbitego w wodzie, płomieni w kominku, jasnych kolorów, czystego nieba, tęczy, czerwonych serduszek, niebieskich oczu kotów, no i oczywiście moich oczek :)
Nie lubię; facetów i przyjaciół przychodzących tylko "po coś".
Chciałabym wyjechac do jakiegoś dużego miasta, kupic własny domek na przedmieściach i białego konia. Nazwac go Marcepan albo Ekler i jeździc z nim po pobliskich łąkach i laskach. Dostac dobrze płatną pracę jako fotograf, by móc opłacic wydatki na konia, mieszkanie i kolekcję książek fantastycznych... no i może jeszcze kota. Kupic mamie małą restauracyjkę i wymalowac w jej wnętrzu obrazy tabunów.