Wolę wierzyć w coś, niż nie wierzyć w nic. Dlaczego spadam zawsze w drodze na szczyt?
I po raz kolejny słyszę życia zgrzyt i uciekam w modlitwę, uciekam w mit,
to siedzi tak głęboko w człowieku od wieków! Przeczucie, że czuwa nad nim dobry opiekun
by życie miało jakąś wartość i sens, by chciało nam się rano ruszać w kolejny rejs.
jest dobrzeeeeeeee :)