Wiki i Goliat
(dobijają mnie jej strzemiona i pomyśleć że jeździłam w jeszcze krótszych! xpp)
Wpadłam na stajnie przed kolacją..
Stał na padoku.. z jego brzuszka z(s)ciekała brudna woda złączona z piaskiem.
Kopyta i nogi całe w błocie.
Zawołałam go.
Przydreptał do mnie i tym swoim spojrzeniem szczeniaka powiedział: -"przepraszam, musiałem".
Poczym wtargnął noskiem w dekolt i ramie.
Oczka mu się świeciły a z chrapek wiało ciepłe powietrze.
Nawet go nie czyściłam bo był mokry.
Otworzyłam rurke i podreptał sobie pomału bez jakichkolwiek jękówi nabuzowań do boksu.
Tam czekała go mniam kolacja z siankiem i pachnący słomą boks.
Mejbi choć trochę się uspokoił?
Jutro wsiądę i zobaczymy, muszę znaleźć inne wędzidło. No i czaję się na ujeżdżeniówkę ;) (obyyy!)
Jest tyle planów do zrealizowania.. ja daje temu miejscu dwa lata.
Postanawiam spiąć dupsko.
Ten sezon będzie trudny, ale damy rade. Musimy.
Buba - nastaw się ^
po jej wskazówkach jestem zdechnięta, a co dopiero po takich treningach xd