- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
"W sfeminizowanym społeczeństwie rywalizacja jest tłumiona. A to niezbędny element budowy tożsamości. Sport jest zdrowszą formą rywalizacji niż bójka."
Buhaha, cha cha, cha! A może wolę rywalizować w bójkach, gdzie mam znacznie większy potencjał niż w grze w to.... (siatkówkę)? Szczerze mówiąc, skutki uboczne obu "rozrywek" są analogiczne. Buraczana Gazeta Wyborcza nie zabroni mi walki na sztachety, ot co!
(Ach, wyszłam na człowieka obrośniętego w tłuszcz, a przecież dojeżdżam na uczenię pojazdem marki Rower Górski, uczestniczę w biegach orientacji na Leśne Mrowiska i Kopce Kreta, tańczę do "Ruda [polonistka] jest moja", ćwiczę siłę woli na zajęciach z Elitą Filologicznego Bełkotu, osiągam 11 km/h na drewnianych schodach Instytutu Pobabrańców. Czego chcieć więcej? Samogonki?)
Uwielbiam, gdy ludzie powtarzają frazesy dot. sportu i jego pozytywnego wpływu na zdrowie. Być może wygląd Julii Tymoszenko po grze w siatkówce jest czymś normalnym, a ja powinnam cieszyć się z każdego siniaka? Oczywiście! Wolę zrobić szpagat przy pięknej melodii "Wielki błękit".
Pozdrowienia od leniwego, kulawego antyhumanisty, burleskowej feministki o wymiarach 52(kg)/167(cm)/65F(uuuo, przyznała się)/XS.