|
2011/11/25
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Sama, z desperadosem w ręce popijasz spokojnie.. niedługo opróżnisz butelkę do dna, a po niej kolejną.. tak, na dzisiaj tyle.Piątek- znajomi na imprezie, beztrosko cieszą się życiem nie myśląc o niczym.. Ty sama - po tygodniu pracy z perspektywą wstania znowu o 8.00 zapieprzając na uczelnię.. nie masz siły, po prostu nie masz siły.
Czasami miło jest pomilczeć, posiedzieć w ciszy upajając się samotnością i odrobiną alkoholu... z tym że jak długo? jak długo będziesz spoglądać na szczęśliwe koleżanki, kolegów myślących tylko o co tygodniowym przygodnym seksie.. Gdzie jesteś? tu gdzie chciałaś być zawsze. Marzenie z przed lat się spełniło, a teraz? teraz upijasz się nim.. do dna czekając na coś lepszego w innym miejscu gdzieś daleko stąd, uciekasz myślami..
Sobota dzień na który czekasz, upijesz się do momentu aż puszczą hamulce, zatańczysz, zabawisz się i porozmawiasz z obcymi ludźmi którzy o dziwo w porze nocnej w tramwajach, na ulicach, w klubach są bardzo kontaktowi- w przeciwieństwie do szarej codzienności. Każdy zamknięty w sobie spoglądający wzrokiem zabójcy gdy niechcący nadepniesz mu na but w autobusie wypchanym ludźmi jak stado bydła. Zapomnij o codzienności szalej... do jutra. byle do jutra...