Zapraszam : )

Wypromuj się tutaj

... by być trochę niemożliwym! 

2012/05/07   

150.

« następne   poprzednie »
150.

Bobo pojechało do Giżycka. Hłehłe, historia dosyć długa i zajebista. Oprócz tego zakrapiana ogromną ilością alkoholu.

 

Tuesday, party.  

Wednesday, party. 

Thursday, party.

Friday, party.

Weekend, weekend, weekend, party.

 

Wtorek: (omg to się wydaje tak dawno) Całkiem przyjemny grill - chillout. Co tam, że najebani śpiewają "adżustłonamejkjuSWETR" i sikają za garażami. Wszystko zawsze spoko! A nie zapomniajmy o kradzionym piwie na Dalbie i na osom wieży, hłehłe.

Środa: Po co trzeźwieć, skoro jest kokodżambo :) i metal o 10.30 na Twierdzy Boyen. Zawsze spoko jak to mówią.

Smażing, leżing, plażing i takie tam, aż tu nagle piwo w Kajucie. Wszystko normalnie, tylko nagle jakiś ziomek się przysiada z wódeczką, zapojką, paierosami, piwem i FRYTKAMI. Trolololo i weź się tu człowieku nie uciesz i nie poudawaj studentki prawa na drugim roku z Białegostoku.

Czwartek: Murzynienie się poziom hard. A wieczorem wino na Dalbie - świeczka, kieliszki, połamany korkociąg i "Jesteście dziewicami?"

Piątek: Murzyn max. Dobry koncert w ciasnym barze, najzajebistsze piwo na świecie i chleb ze smalcem <3. I znowu Dalba? Następnie Kajuta i szanty! <3

Sobota + Niedziela: Łał. Po co spać jak można pić i wyrywać dupy na cycki.

Bez komentarza :)

 

 

No i tak fajna majówka-melanżówka, dawno tak fajnie nie było :3.


trololo ;)

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

150.

 

149.

 

148.

 

147.

 

146.

 

145.

 

144.

 

143.

 

Wszystkie wpisy