Oficjalny funblog! Wbij, dodaj

Wypromuj się tutaj

...Burning Paradise... 

2012/02/12   

...

« następne   poprzednie »
...

W obecnych czasach człowiek skazany jest na życie w grupie. Większą część naszego życia spędzamy  z innymi pojedynczymi osobami lub grupami. Spełniając szeroko pojęte normy moralności, estetyki czy dobrego wychowania rozwijamy się wśród szarego społeczeństwa wypełniając powierzone nam zadanie bycia kompatybilnym z innymi i nie stwarzać większego zagrożenia jakim może być własne zdanie czy poglądy różniące się od innych jednostek.

W pewnym momencie naszego życia zdajemy sobie sprawę, że kontynuowanie schematycznej drogi jaką obrali za nas nasi rodzicie kiedy to jeszcze chodzenie stwarzało największe problemy, prowadzi do samozagłady naszej i tak słabo rozwiniętej osobowości. Kiedy już zdecydujemy się zatrzymać owczy pęd w którym bierzemy udział i odważymy się rozejrzeć dokładnie co nas otacza uderzy w nas kontrastowa wizja społeczeństwa. Społeczeństwa  które jest wypełnione ludźmi ,którzy wyrażają się przez szeroko pojęte znaczenie słowa subkultura.

 

Ludzie decydujący się na podjęcie wędrówki mającej na celu znalezienie grupy spełniającej ich wymagania ociekają pewną desperacją. Świadomość, że rodzina nie oferuje nam wystarczającej akceptacji, rówieśnicy nie akceptują naszych poglądów oraz chęć wyróżnienia się z tłumu pozwala im uwierzyć, że wszystko to i wiele innych rzeczy mogą im zaoferować prawie za darmo inni, obcy ludzie.

 

Cechą, która jest prekursorem w wybieraniu odpowiedniej dla nas subkultury jest podobny gust muzyczny. Miłość i oddanie naszemu ulubionemu zespołowi stanowi jeden z najprostszych tematów nawiązania kontaktu z innymi ludźmi. Po odbyciu kilku dłuższych rozmów i mocnej zmianie naszego ubioru, który będzie stwarzał możliwość identyfikacji do jakiej grupy społecznej obecnie należymy jest znakiem że jesteśmy już pełnoprawnymi przedstawicielami danej subkultury i możemy szerzyć typowo młodzieżowe  hasła prosto z Bristolu w stylu no future.

 

Często jednak pod formą młodzieżowego buntu, który jest wartością łącząca wszystkie subkultury w mniejszym bądź większym stopniu kryje się największa słabość człowieka. Strach przed brakiem akceptacji ze strony innych ludzi. Tworzymy w tedy alternatywną wersje samego siebie. Tą lepszą, wyjściową stronę pokazujemy na co dzień odgrywając już wyćwiczony na pamięć teatrzyk. A wieczorami umieramy będąc zmuszani do przebywania ze swoją gorsza stroną, której poza nami nikt nie dostrzega.

 

Zaspokojenie poczucia własnej wartości, potrzeba zrozumienia czy swoiste wyładowanie rozpierającej nas energii w otaczających nas rzeczywistości jest rzeczą normalną. Na tym etapie życia chcemy być postrzegani przez innych jako ludzie mający odwagę wyróżnienia się z otaczającej nas rutyny życia codziennego. Poprzez życie w grupach nabieramy  życiowego doświadczenia ucząc się przeważnie na błędach lub radach innych subkulturowych weteranów czy guru. Dopełniamy braki poczucia własnej wartości, które poprzez lata życia w monotonnym otoczeniu sięgnęły dna.                

 

Z dnia na dzień tworzymy szkice definicji samego siebie, które i tak przez kolejne lata będą ulegały mniejszym bądź większym zmianom.

joł bijacz! ; >

Wypromuj się tutaj

7 komentarzy
fotoaleks  - 12/02/2012 14:56:13
Rzadko kto jest w towarzystwie tak naprawdę sobą, najczęściej rżnie głupa. Razi mnie trochę w pierwszym zdaniu słowo 'skazany' - myślisz, że to dobre słowo ? To chyba dobrze, że człowiek 'współpracuje' z innymi, uczy się wiele przy tym... wparcie innych jest ludziom potrzebne...
Btw. brakuje paru przecinków ; d
Zobacz wszystkie odpowiedzi: 5
fotoaleks - 12/02/2012 19:24:47
no i tu się z Tobą zgodzę ; P
falleen - 12/02/2012 20:02:14
Milo mi ;)

kaczko  - 12/02/2012 19:25:53
Super.

Najnowsze wpisy

...

12/02/2012 13:26:01

...

12/02/2012 13:23:57

...

27/01/2012 9:53:21

...

25/01/2012 21:07:41

...

22/01/2012 19:51:45

...

19/01/2012 15:55:12

...

18/01/2012 21:33:32

...

15/01/2012 22:21:43

Wszystkie wpisy