|
2012/05/16
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Nie mam nic lepszego, więc macie nuty do Missed me. Nie. To nie ma żadnego sensu. Szczególnie głębszego.
Jakoś dawno przestałam mieć jakiekolwiek zdjęcia.
Boję się .
Boję się, boję się. Złapię się cieniutkiej niteczki pewności, że minie, to minie.
Nie cierpię mężczyzn i nie cierpię kobiet.
Mężczyzn z ich pragnieniami ideałów z ich durnych fantazji. Z ich przekonaniem o tym, że są tymi lepszymi, doskonalszymi z gatunku i należy im się wszystko czego zapragną.
Kobiet z ich bezsilnością, naiwnością, słodkością, skłonnościami. Tego, że potrzeba do nich kurewskiej cierpliwości.
Faceci mnie brzydzą, kobiety załamują i nudzą.
Nie chcę być hetero, homo, bi ani sama.
Zdecydowanie mam wszystkie cechy, które mnie wkurzają u kobiet i tak jak faceci oczekuję ideału.
Dlatego najlepiej byłoby w ogóle nie być.
Może i mam wyprany mózg kolorowym światem pluszaków, bajek ze szczęśliwym zakończeniem z miłością, która w podanej tam formie po prostu nie istnie, genialnych musicali z podanymi na tacy wartościami, które nie wiem czy jeszcze kogokolwiek na tym świecie obchodzą. Chyba inaczej wyobrażałam sobie świat niż teraz go widzę.
Może to rodzice wbili mi do głowy ideał grzecznej dziewczynki z dobrego domu, która wraca do domu najpóźniej o 20.
A może w ogóle nie mam mózgu, tak to by się spodobało Kamilowi i Zośce. I pewnie jeszcze kilku osobom.
Staram się samą siebie przekonać, ze lubię rzeczy, których raczej kiedyś nie znosiłam i sama już nie wiem czego chcę.
I staram się samą się zmusić do bycia fajniejszą. I potem mnie to wkurwia. I sobie z tym nie do końca radzę.
Nie wiem czy się powinnam odważyć czy dalej wstydzić.
Nie wiem kim powinnam lub kim nie powinnam być.
Nie wiem czy mam robić to co lubię, bo to lubię czy mam robić coś co lubi ktoś inny, bo z tego też przecież można czerpać jakąś radość.
Może i jestem samolubna. A w szczęściu jest mnóstwo egoizmu.
Boję się, boję się. Złapię się cieniutkiej niteczki pewności, że minie, to minie.