Stoję z parasolką w biały dzień,
Wśród parasolek schowany,
Wszędzie ciemne i jasne parasolki
Kryją głowy ludzi niemych.
A może wyjrzę zza mojej parasolki?
Aby sprawdzić czy inni też je mają.
Rozmyślę się i nie wychynę zza niej.
Nic dziwnego - przeciem się boję.
Szkoda, że nie pada deszcz bury,
Może bym usłyszał bijące krople,
Krople obijające się o moją parasolkę.
Dziwne - każdy ma inną parasolkę.
Nic! Cicho, głucho, aż piszczy,
Parasolki mienią się w kolorach,
Obracane w słabych dłoniach
Właścicieli zatroskanych niby deszczem.
Jakaś parasolka stoi obok mnie,
Długa, ciemna, ni rąbka nie uchyli.
Rozmyślać nie będę, lepiej nie wiedzieć
Co pod parasolką się kogoś kryje.