Wypromuj się tutaj

.d.e.c.o.d.e. 

2009/11/21   

under pressure.

« następne   poprzednie »
under pressure.

Czas na jakieś podsumowania. Bo tak jakoś mi się zebrało. Może zacznę od najlżejszego.

 

Szkoła.

Idzie dobrze. Co prawda jest dużo nauki, ale to kwestia przyzwyczajenia. W tym roku naprawdę się przyłożyłam i daje mi to dużą satysfakcję. Cieszą mnie nie tyle co oceny, ale to, że tak jak sobie obiecałam na pocztątku roku, iż wezmę się do nauki, tak też zrobiłam. W sumie to przyjemne uczucie.

Rodzina, sympatia, przyjaciele.

Na ten temat można gadać i gadać. Jednak zostawię go dla siebie. Może tylko wspomnę, że ostatnimi czasy otworzyłam się na nowych ludzi, pozwoliłam sobie na poznanie ich głębiej z czego jestem niezmiernie zadowolona. Dzięki temu zyskałam paru bliższych znajomych i wyrobiłam sobie zdanie o innych. To z pewnością pomaga w postrzeganiu ich poczynań każdego dnia.

Ja.

Najtrudniejszy dla mnie temat. I trochę niezrozumiały. Bo tak, gdy sięgnę pamięcią kilka [2?3?4?] lat wstecz, to zdecydowanie dochodzę do wniosku, że coś się we mnie zmieniło. Wydaję mi się, iż na gorsze. Nie wiem gdzie podział się mój optymizm i luźne podejście do życia. Wrażliwość jakby trochę zmalała, ale przede wszystkim brak mi potrzeby mówienia o uczuciach. Kiedyś bez ogródek potrafiłam ludziom mówić, że ich kocham. Teraz to dla mnie nie lada wyczyn, który sprawia, że na moich policzkach pojawiają się rumieńce, a w głowie lekkie zmieszanie. Niestety tak to już z ludźmi bywa, że gdy raz się sparzą, później boją się okazywania swoich uczuć i emocji. I tak pewnie było z wieloma ludźmi, jak i ze mną. W życiu codziennym niby nie zwracam na to uwagi, ale gdy dochodzi do głębszych przemyśleń zauważam, że jest to pewna bariera, która nie pozwala mi do końca szczerze komunikować się z innymi ludźmi. Właściwie ostatnie wakacje w moim życiu były momentem kulminacyjnym. W ich czasie kompletnie zdziczałam. Niby nie czuję potrzeby wychodzenia z domu, a gdy już się takowa pojawi, to próbuję zastąpić ją czymś innym, żeby tylko nie ruszać się z "czterech ścian", w których czuję się bezpiecznie. Nie zapraszam ludzi do domu i ja nie jestem zapraszana. Nie rozmawiam z ludźmi na poważne tematy i nikt nie chcę na takie tematy rozmawiać ze mną. Są to sporadyczne sytuacje, kiedy ktoś mi się zwierza. Gdy coś mnie boli, nie mówię tego wprost, nawet staram się tego nie okazywać. Kumuluję to w jakiejś części mojego serca i później patrzę na wszystko przez pryzmat tych doświadczeń. Przykrych, ale także wesołych. W pewnym sensie zamknęłam się w sobie. Z jednej strony żałuję, że tak się zmnieniłam, a z drugiej wiem, że gdyby do tego nie doszło, wszystkie przykre chwile przeżywałabym 100 razy mocniej i boleśniej. Może to trochę egocentryczne podejście do życia, ale nie można wiecznie patrzeć na innych, skoro nie wszyscy to doceniają. Fajnie byłoby coś zmienić na lepsze w swoim życiu. Niestety nie jestem w stanie poradzić sobie z tym wszystkim. Pewnie wiele moich "dzikich" przyzwyczajeń zostanie do końca mojego niezbyt ciekawego żywota. Pisząc to nie chcę nikogo urazić, nie ma w tym nutki sarkazmu ani ironi. To tylko osobista, głęboka analiza mojej osobowości. Może to też pewnien sposób na usprawiedliwienie swoich zachowań, którymi mimo, że nie chcę, ranię innych, bliskich mi, ludzi. Nie liczę na zrozumienie, ale kryję w sercu głęboką nadzieję na wybaczenie mi moich wybryków. Teraz jestem taka i chyba nie warto doszukiwać się we mnie cech Izy sprzed paru lat, bo zostały one ukryte pod skórą chłodnej, zwykłej i pospolitej dziewczyny.

 

Uff. Skończyłam. Jestem z siebie dumna :). I szczęśliwa. W pewnym sensie na pewno. Czasem fbl się przydaje. Można mu wygranąć i "wyżalić" jak ni ma komu :P.

Późno już. Czas spać.

Jutro może jakieś zakupy??

 

PS. Czegoś mi tu jeszcze brakuje...

trololo ;)

Wypromuj się tutaj

4 komentarze
tofik28  - 25/11/2009 18:47:28
jej, Iz, jak ja dawno z Tobą nie pisałam.
Pamiętam jak na nk pisałyśmy i się zastanawiam czy tego nie wznowić? :)
Jak to czytałam, czułam się jakby to było o mnie. Na prawdę.
No dobra, jak nie będziesz miała nic przeciwko to na nk napiszę, i tam bardziej z sensem i dłużej. ;)
colak  - 21/11/2009 12:30:38
ło jakie refleksje. :)
wiesz, gratuluje odwagi. bo piszesz, ze zamknelas sie w sobie, i ze ciezko jest Ci sie wyzalic. ja wiem, ze latwo sie pisze i w ogole, ale opublikowanie to juz w ogole. :) wiem, ze latwo, ale posiadanie wiedzy, ze niepowolane osoby moga to zobaczyc czasami (i teraz zabraklo mi slow i nie umiem sie wyslowic xD) wycofanie naszych zamiarow. czy jakos tak o. mialobyc madrze, nie wyszlo.
no nic.
kazdy sie zmienia.
za kolejne 2-3-4 lata albo nawet kilka dni dojdziesz do podobnych refleksji, takie jest zycie. :)
xjulie  - 21/11/2009 11:02:57
:D
iwona2945  - 21/11/2009 0:18:06
Hej :) Sprzedaje ciuszki wpadnij :) Może akurat znajdziesz coś dla siebie :)
Pozdrawiam ;*

Najnowsze wpisy

Koko.

17/03/2010 21:43:30

under pressure.

21/11/2009 0:16:56

szisza.

04/10/2009 19:59:23

taki zonk :D

11/08/2009 20:00:26

wisielce ;D

08/06/2009 20:30:13

ze słit sessssyjQi!

07/06/2009 15:00:27

go blink!

15/05/2009 22:22:16

Wpis extraordinarygirl92

02/05/2009 20:47:47

Wszystkie wpisy