No i niestety koniec rekolekcji.
W moim przypadku chyba osiągnęły to co tak naprawde miały osiągnąć - dały do myślenia.
Jutro powrót do szkoły, do tej okropnej rutyny.
Czas na błaganie wzrokiem wskazówek zegara wiszącego w sali "szybciej!".
Jak narazie interesują mnie tylko treningi i nadchodzący wielkimi krokami turniej.
Nieuchronnie zbliżają się również testy - staram się nawet o tym nie myśleć.
Miałam napisać dużo, ale nic właściwie nie przychodzi mi do głowy.
Tak naprawdę marzę tylko o tym, żeby wziąć ciepłą kąpiel i położyć się spać.
Jak zwyklę zawodzę moich ulubionych czytelników - miałam pisać więcej.;/
Potrzebuję czasu tylko dla siebie.
Czuję, że zbliża się ten moment, kiedy będe musiała podjąć wiele ważnych decyzji.
Decyzji, które chcąc nie chcąc wiele zmienią.
Ale smucę. ;o