Odnoszę wrażenie jakbym tu przez rok nie była. ;o
W każdym razie rekolekcje sobie spokojnie mijają - jutro ostatni dzień.-.-
Nie powiem, taki tryb życia dla kanapowego lenia jakim jestem był odpowiedni.
Zero pośpiechu, późne chodzenie spać i późne wstawanie...
no i zero zmartwień oceną z tego czy z tego.
Niestety...od czwartku z powrotem "witaj szkoło".-.-
To dziwne jak szybko człowiek potrafi się przyzwyczaić do wygody.
Turniej w Baniach znów przełożony, data egzekucji: 10 kwietnia.
Zaczynałam już nawet miewać koszmary związane z tymi rozgrywkami.
Jak narazie próbujemy dawać z siebie wszystko na treningach
i marzymy o chociażby niewielkim sukcesie.
Tylko, czy to wszystko wystarczy?
Frekwencja na ostatnich treningach pozostawia wiele do życzenia.
Jak to mówi trener "proszę bardzo, mi to obojętne, powiesz klientce po drugiej stronie siatki,
że musiałaś rybkę wyprowadzić na spacer i Cię na treningach nie było". ;]
Aktualnie modlę się, żeby znaleźć w którejś z szafek coś słodkiego.
Nie musze nawet wstawać z krzesła, żeby wiedzieć, że się rozczaruję.
Pozostaje mi więc tylko mocno posłodzić herbatę, wskoczyć pod koc,
chwycić jakiś dobry kryminał i cieszyć się ostatnim wolnym wieczorem.
No i o 21:30 KSD na tvn-ie.
Jak tu się nie uśmiechać?
timbaland ft. katy perry-if we ever meet again
basic element-not with you